Make me yours

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!




Było jej gorąco. Tak strasznie gorąco, że czuła jak po jej karku powoli spływa kropelka potu. Otworzyła oczy spodziewając się oślepiającego światła, ale zastała ją ciemność. Powoli wszystko zaczęło nabierać ostrości, mogła rozpoznać pierwsze kształty. Szafa, biurko, drzwi do łazienki. Rozejrzała się niepewnie głowę nadal trzymając na poduszce. I właśnie wtedy to poczuła. Nie leżała na poduszce, a raczej nie całkiem. Leżała na czyimś ramieniu, które kończyło się na jej barku, przyciągając ją do siebie. Drugie oplatało ją w pasie. Gorący oddech osoby leżącej za nią czuła na karku. W pierwszej chwili chciała się podnieść i krzyknąć. Jej oddech przyspieszył, a oczy otworzyły się szeroko.
I po chwili wszystko wróciło.
Harry.
Harry ją obejmował. Przyszedł wieczorem, a ona się z nim przespała. Boże. Uprawiała seks.
Zarumieniła się na samo wspomnienie. To jak ją dotykał i pieścił tam na dole. Chryste.
I po chwili znowu wpadła w panikę. Oddała się tak po prostu. Tak szybko i bez pomyślenia. Jakby była łatwa. Poczuła się tania. A jeśli on ją teraz zostawi? Dostał to czego chciał, mógłby odejść śmiejąc się jej prosto w twarz.
Nie. Nie mogła tak myśleć. Zastanowi się nad tym później.
Boże. Agnes. Co ona powie? Co pomyśli? Jezu.
Nieważne. Teraz ramiona Harry’ego dawały jej komfort i pewność siebie.
Kiedy znowu zamknęła oczy wtulając swoje ciało jeszcze bliżej Harry’ego przypomniało jej się coś co zdarzyło się na końcu. Tatuś.
O. Mój. Boże.
Jej oczy znowu otworzyły się szeroko i poruszyła się niespokojnie. Ramiona, które ją obejmowały zacisnęły się jeszcze mocniej, przyciągając ją, jeżeli to możliwe, jeszcze bliżej. Harry westchnął głęboko nadal pogrążony we śnie i po chwili jego oddech znowu wrócił do umiarkowanego.
Podnieciła się. Sama myśl o tym słowie, normalnie, bez krępacji, ją podnieciła. Coś jest z nią nie tak. Jak coś takiego może nawet… Będzie musiała porozmawiać o tym z Harry’m jak tylko chłopak się obudzi. Nadal nie mogła uwierzyć, że nie jest już dziewicą. I seks był fantastyczny. Chyba będzie chciała robić to częściej. Uśmiechnęła się do siebie i zamknęła oczy. Zanim znowu zasnęła poczuła jak Styles przysuwa głowę, a jego usta dotykają jej karku.
***
Następna pobudka była o wiele przyjemniejsza niż ta pierwsza. Fakt, że tym razem w pokoju było jasno, jednak Harry’ego nie było przy niej. Nie czuła jego ramion, ani nie było jej przesadnie gorąco, za to coś znajdowało się między jej nogami.
W pierwszej chwili chciała się poderwać, ale w tym samym czasie kiedy o tym pomyślała poczuła język między nogami. Głęboko wciągnęła powietrze w szoku i po chwili jęknęła. Drżącymi dłońmi podniosła pościel i zobaczyła Styles’a, który klękał między jej udami. Opuściła kołdrę z powrotem i zaczęła poruszać biodrami. Język Harry’ego stymulował ją i podniecał do granic szaleństwa. Długie palce wślizgnęły się do jej wnętrza i usłyszała cichy pomruk zadowolenia kiedy głośno jęknęła imię chłopaka. Poruszała biodrami coraz szybciej i nawet nie poczuła kiedy z dwóch palców zrobiły się trzy. Musiała dojść. Tak bardzo pragnęła dojść. Jej oddech był nierówny i urywany. Włosy lekko oklapnięte przez pot na jej skroni. Dłonie zaciskały się szaleńczo na pościeli próbując znaleźć jakąś rzecz, cokolwiek, czego mogłyby się przytrzymać. Wisiała na krawędzi orgazmu. Była już tak blisko jeszcze tylko trochę. I nagle palce wraz z językiem zniknęły. Jęknęła głośno z niezadowolenia. Harry wyprostował się tym samym ściągając z niej pościel. Nagły chłód sprawił, że dostała gęsiej skórki.
Cała była naga. Uchyliła powieki i popatrzyła na chłopaka, który nadal klęczał między jej nogami. Przejechał wzrokiem po jej zaróżowionej od podniecenia twarzy, malinkach na szyi i obojczykach, które przez noc jeszcze bardziej ściemniały. Klatka piersiowa, która unosiła się i opadała w szybkim tempie. Piersi ze stojącymi sutkami, na których również znajdowały się ślady z wczorajszego wieczoru. I w końcu rozłożone nogi, w zaproszeniu na dalszą zabawę.
Wyglądała pięknie. Jak nimfa. Czuł jak gdyby mógł patrzeć na nią dzień i noc do końca swojego życia i nigdy się nie znudzić, a nadal podziwiać. Jego członek stał na baczność gotowy do akcji. Pochylił się nad nią, a ona nie spuszczała z niego wzroku, nieme błaganie widoczne w jej oczach.
- Jesteś taka piękna – wymruczał składając na jej ustach pocałunek – Nie mogłem ci się oprzeć kiedy patrzyłem jak śpisz – następny w kąciku jej ust – Tak śliczna i moja – spojrzał w jej oczy jeszcze raz i zaczął ją całować w tym samym czasie wchodząc w nią brutalnie.
Jęknęła mu prosto w usta. Nie mógł przestać jej całować. Musiał sobie przypomnieć jej smak. Upewnić się, że to nie jest sen, że ona naprawdę tu jest. Jego biodra poruszały się szybko i precyzyjnie. Jej nogi oplotły go w psie zaciskając się na jego pośladkach. Drżące, delikatne dłonie drapały jego plecy z podniecenia. Kiedy zjechał ustami na jej szyję, słyszał z jej ust tylko głośne jęki. W końcu wsparł się na ramionach i zaczął wbijać się w nią brutalnie przyspieszając z każdym pchnięciem.
- Harry! – krzyczała pod nim.
Chciała więcej i mocniej. Był taki duży. Czuła jak ociera się tam w środku z każdym ruchem. Jak wypełnia ją by po chwili zniknąć i wrócić z jeszcze większą siłą. Położyła dłonie na jego szyi i pozwoliła by pieprzył ją tak, jak sobie tego zażyczy. Słyszała jakieś dziwne dźwięki, by po chwili zorientować się, że to ona je wydawała. A raczej krzyczała. Jęczała, wymawiając jego imię jak mantrę, błagając o więcej, o to, aby nie przestawał.
Nagle poczuła, że zbliża się koniec. Jej biodra poruszały się bezwiednie tworząc rytm z Harry’m. Była tak blisko.
- Muszę – wyjęczała – Chcę… Harry.
- Wiem laleczko – wydyszał brunet nad nią – Już kochanie, już możesz. Dojdź dla mnie.
Trwało to dosłownie sekundę. Tylko usłyszała pozwolenie od chłopaka i jakby jej ciało reagowało na jego głos. Przed oczami zobaczyła mroczki. Nigdy nie przeżyła czegoś takiego. Jej ręce opadły bezwładnie, a oddech zatrzymał się w płucach. Było jej tak przyjemnie. Ciepło. Czuła jakby dryfowała w powietrzu lekka jak ptak. Miała wrażenie, że śni. Czuła się taka spokojna i zrelaksowana. Mogłaby zostać w tym miejscu już na zawsze.
Miała wrażenie, że leży tak latami.
I nagle usłyszała czyjś głos. Wzywał ją. Musiała, musiała wrócić. Musi wrócić do tego głosu.
- No już. Wróć do mnie kociaku. Wróć kochanie.
To Harry. On ją wzywał. Poczuła jego dłoń na swoim policzku i drugą, która głaskała jej włosy.
- Nina? Wróć do mnie skarbie. – mruczał do jej ucha.
Wzięła głęboki oddech i otworzyła oczy.
- Byłaś taka piękna. Gdybyś tylko mogła się zobaczyć – mówił Harry, teraz patrząc na nią i uśmiechając się delikatnie – Taka śliczna. Poradziłaś sobie tak cudownie. Moja kicia. Taka piękna laleczka. Śliczna.
Mówił i całował każdy skrawek jej twarzy. Jej oddech powoli wracał do normy, a mgła rozrzedzała się, chociaż nadal czuła się lekka. Nadal czuła to coś, co przez nią płynęło. Nie czuła nic. Nic oprócz tego spokoju i lekkości. Harry. On był centrum jej świata. Patrzyła tylko na niego. Jego imię było jedynym słowem w jej głowie. On.
- Harry – Boże, jej głos był taki ochrypły. Zniszczony.
Po jakimś czasie leżała w niego wtulona jak miś. Miała wrażenie, że jeśli Harry przestanie ją dotykać to umrze. Nie poradzi sobie. Nie będzie mogła oddychać. Życie straci sens. Tylko on. Tylko on się liczył. Wdychała jego zapach jak ćpun. Uzależniona i na wiecznym głodzie. Czuła się taka spokojna. Było jej przyjemnie, ciepło.
- Kociaku? – szepnął.
Nie chciał jej obudzić gdyby spała.
- Mhm – wydała z siebie nieokreślony pomruk.
- Musimy się wykąpać.
- Nie chce. – potrząsnęła głową i ścisnęła go ramionami kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
- Chodź kochanie. Weźmiemy prysznic. – naciskał.
- Razem? – powiedziała cicho i spojrzała na niego podnosząc głowę.
- Nie wyobrażam sobie tego inaczej - powiedział i wstał, po chwili biorąc ją na ręce.
Zaniósł ją do łazienki i postawił przy kabinie. Puścił wodę sprawdzając jej temperaturę. Kiedy była odpowiednia, wszedł pod prysznic i wyciągnął dłoń do dziewczyny. Weszła i stanęła przed nim uśmiechnięta, a woda padała prosto na jej głowę. Uniosła twarz i pozwoliła, aby gorący strumień padał prosto na nią.
Harry nie mógł się powstrzymać i nikt nie ma prawa go za to winić. Złapał ją za biodra i odwrócił w swoją stronę po chwili całując. Przycisnął ją do płytek, a jego dłonie zjechały na jej tyłek. Dziewczyna oddawała pocałunek i wplotła dłonie w jego mokre włosy. Przykucnął i złapał ją za uda, podnosząc do góry. Jej nogi automatycznie oplotły się wokół jego bioder. Wszedł w nią od razu, a ona zaczęła jęczeć, poruszając biodrami i próbując złapać wspólny rytm. Nie trwało to długo. Po jakimś czasie jedno i drugie szczytowało.
Kiedy w końcu wyplątał się z uścisku jej ud, musiał ją podtrzymać. Nogi miała jak z galarety. A podniecenie i euforia po orgazmie jeszcze jej nie opuściły. Umył ją, a następnie pozwolił, aby ona umyła jego włosy, obejmując ją w pasie. Kiedy skończyli, chłopak zakręcił wodę i wyszli z kabiny prysznicowej. Zaczęli wycierać się nawzajem ręcznikami. Nina założyła na swoją głowę ręcznik, tworząc turban i odwróciła się do zlewu, aby umyć zęby. Zanim zaczęła wyciągnęła z szafki zapasową szczoteczkę i podała ją Harry’emu. Razem umyli zęby, a Harry wysuszył dziewczynie włosy ręcznikiem. Poprowadził ją do sypialni i razem podeszli do szafy. Nina otworzyła szufladę i jęknęła cicho. Nie wiedziała jakie majtki ma założyć. Nadal była w lekkim szoku i zdezorientowana. Potrzebowała, aby Harry jej powiedział. Musi jej powiedzieć co ma założyć. Ona nie wie. Nie wie.
- Te czerwone kochanie. – chłopak złapał bieliznę i pomógł jej się ubrać.
Wziął swoją koszulę i założył ją Ninie powoli zapinając guziki.
Była taka filigranowa. Jego koszula sięgała jej do połowy ud. Nawet nie wiedział jak bardzo podnieci się na sam jej widok w jego ciuchach. Założył swoje bokserki i spodnie. Złapał ją za rękę i bez koszulki ruszył w kierunku kuchni.
- Musisz coś zjeść kociaku.
Dziewczyna mówiła mu gdzie znajdzie mleko i płatki będąc przyklejona do jego pleców.
Nie mogła go puścić. Nie wyobrażała sobie, że mógłby przestać ją dotykać. Kiedy tylko nie czuła go w jakimkolwiek miejscu na swoim ciele, robiło jej się zimno. Chłód owiewał całe jej ciało i umysł. Musiała, musiała go dotykać. Nie mogła, ona nie mogła być sama. Wcisnęła twarz w jego plecy.
- Kociaku? Chodź do stołu. – wziął w dłonie dwie miski z płatkami.
Złapał ją za ręce i odciągnął je ze swojego brzucha. Usłyszał jęk zawodu, ale nie przejmując się, usiadł na krześle, sadzając Ninę na swoich kolanach. Podsunął jej miskę, a ona złapała za łyżkę i zaczęła jeść. Miał nadzieję, że niedługo wyjdzie z tego transu. Nie przeszkadzało mu to. Właśnie przeciwnie. Przynajmniej wiedział jakie wywołuje na niej wrażenie. Czego się spodziewać później. Ale martwił się o nią. Nie wiedział jakie mogą być konsekwencje przy tak długim znajdowaniu się w subspace’ie.
Kiedy zjedli śniadanie ruszyli do salonu, gdzie Harry włączył telewizor. Usiadł na kanapie, a Nina położyła się z głową na jego kolanach. Oglądali „Króla Lwa” kiedy Harry’emu zrobiło się nie wygodnie i po chwili leżał za dziewczyną, obejmując ją ramieniem. Pod koniec filmu Nina już spała, a chłopak wtulił się w nią mocniej i również zamknął oczy. Kilka minut snu nikomu nigdy nie zaszkodziło.
***
Obudził go szczęk kluczy. Ktoś otwierał drzwi.
Podniósł się, mimo wszystko ostrożnie. Nie chciał obudzić Niny. Wyszedł na korytarz i spotkał się z chłodnym spojrzeniem Agnes.
- I co? – zapytała, zamykając drzwi.
- Ciszej – mruknął – Śpi.
- Pogodziliście się? – jej głos był przyciszony.
Harry kiwnął głową i nie mógł pomóc bezczelnemu uśmieszkowi, który wpłynął na jego usta. Agnes spojrzała na niego i potrząsnęła głową.
- Nie chce wiedzieć.
Ruszyła w kierunku salonu. Nina powoli wybudzała się, przeciągając na kanapie jak kot.
- Harry? – otworzyła oczy i rozejrzała się.
- Tu kociaku. – podszedł do niej.
Usiadła i wyciągnęła do niego ramiona. Po tej drzemce, dziwna mgła zalegająca w jej umyśle, rozrzedziła się. Nie znaczyło to, że nie chce, aby ją dotykał. Raczej, że nie umrze jeśli tego nie zrobi.
- Lepiej? – zapytał chłopak siadając na kanapie i sadzając ją sobie na kolanach.
Położyła głowę na jego ramieniu i kiwnęła nią.
- Jaśniej. – powiedziała, mając nadzieję, że Harry zrozumie co ma na myśli.
Styles tylko kiwnął głową, pocałował ją w skroń i objął mocniej ramionami.
- No witam. – Agnes uznała, że najwyższy czas dać Ninie znać, że już wróciła.
- Agnes! – dziewczyna podniosła głowę z ramienia Harry’ego i uśmiechnęła się szeroko do przyjaciółki.
Wstała z kolan chłopaka, na co on mruknął niezadowolony. Kiedy chciała zrobić krok do przodu, poczuła ból tam i stanęła w miejscu.
Agnes smirknęła w jej stronę.
- Jakiś problem? – zapytała nadal bezczelnie się uśmiechając.
Nina zrobiła się cała czerwona na twarzy. No tak. Przecież wczoraj straciła swoje dziewictwo. A później zrobili to jeszcze dwa razy. Mogła się spodziewać takiej sytuacji. Harry nie ma małego. Myśląc o tym zarumieniła się jeszcze bardziej, jeśli było to możliwe. Usłyszała cichy śmiech chłopaka i spojrzała na niego z pod byka. Widząc jej wzrok zaczął śmiać się jeszcze głośniej. Zrobiła smutną minę i tupnęła nogą jak obrażone dziecko, krzyżując ramiona na klatce piersiowej.
Teraz Agnes razem z Harry’m śmiali się z niej otwarcie. Styles wstał z kanapy i podszedł do niej, obejmując ją od tyłu.
- No już kociaku – powiedział, nadal się śmiejąc – Mnie to podnieca – wyszeptał jej do ucha.
Zerknęła na niego przez ramię.
- Styles, a czy ty przypadkiem nie powinieneś może pojechać do biura? – zapytała Agnes tracąc cierpliwość.
- Właściwie to tak.
Zapominając o tym, że jest obrażona, Nina mruknęła z niezadowoleniem. Harry obrócił ją w swoją stronę.
- Musisz mi oddać koszulę skarbie – uśmiechnął się zawadiacko.
- No, Nina idź się przebrać, a ja tu z Harry’m poczekam – Clark smirknęła w jego stronę.
Brunetka zaśmiała się pod nosem i lekko odepchnęła od siebie chłopaka, kierując się do swojej sypialni.
- Nie zabijcie się, jak mnie nie będzie – powiedziała na odchodnym.
- Jedyną osobą, która mogłaby tu zginać jest Styles.
Usłyszała jeszcze od swojej przyjaciółki i potrząsnęła głową ze śmiechem. Weszła do pokoju i ruszyła do szafy. Ściągnęła z siebie koszulę i nałożyła jedną z większych bluz, które posiadała. Sięgała jej do połowy ud, ale poczuła, że to troszeczkę przesada i nałożyła jeszcze spodenki. Tak dla kurażu.
Złapała koszulę Harry’ego i chciała już wyjść z sypialni, ale zatrzymała się na chwilę. Podniosła ją do twarzy i wzięła głęboki wdech. Jego zapach ją upajał. Przytuliła ją do siebie i jeszcze raz powąchała. Potrząsnęła głową i ruszyła do salonu.
Harry siedział na kanapie, a Agnes na fotelu. Patrzyli na siebie złowrogo.
- O, żyjecie? – zapytała przewróciła oczami.
- Tak, ktoś jeszcze oddycha i zabiera dobrym ludziom powietrze – mruknęła jej przyjaciółka.
Nina podeszła do bruneta, a on wstał wyciągając rękę po koszulę. Nałożył ją i zaczął zapinać guziki. Nie wiedziała dlaczego, ale ten widok ją podniecał. Obserwowała jego mięśnie brzucha, które powoli znikały za kawałkiem materiału. Zapiął koszulę do połowy. Nadal było widać jego tatuaże.
Podszedł do niej i objął ją ramionami. Przycisnął ją do siebie i po chwili odsunął tylko po to, aby pocałować ją w czoło.
- Przyjadę po ciebie wieczorem.
Kiwnęła głową i odwróciła się chcąc go odprowadzić do drzwi. Kiedy wychodził, złapał ją i głęboko pocałował. Cichutko jęknęła, kiedy przygryzł jej dolną wargę i odsunął się, zostawiając mały pocałunek na jej ustach. Spojrzał na nią, wziął głęboki oddech i wyszedł. Zamknęła za nim drzwi i oparła się o nie ciężko.
Agnes stanęła na korytarzu i spojrzała na nią z uśmiechem.
- No dobra. Chodź walniemy sobie kawkę i opowiesz mi jaki Styles jest beznadziejny w łóżku.
***
Nie chciało mu się jechać do domu po świeże ubrania, więc wparował do biura we wczorajszych. Jak tylko zamknął za sobą drzwi, usłyszał cichy śmiech Tomlinson’a.
- Harry, jakiś taki wymiętoszony jesteś – powiedział Louis, a chłopaki się zaśmiali.
Styles postanowił, że zignoruje chama i ruszył do swojego biurka, siadając na swoim fotelu i otworzył laptopa. Miał kilka maili do przejrzenia.
- Co tam szefie? Jak życie? – Niall zapytał i przybił sobie żółwika z Tomlinson’em.
- Moje spoko. Ale martwię się o twoje. – Harry spojrzał na niego chłodno.
- Dobra Styles, daj chłopakowi spokój. Chciał być zabawny. – powiedział Zayn.
- Co u Niny? – Louis spojrzał na niego z uśmiechem.
Harry nadal go ignorował.
- No Harry, nie bądź świnia. Powiedz coś – chłopak nadal naciskał.
Brunet zalogował się do poczty i zaczął przeglądać wiadomości. Ostatnio słyszał o gangu, który zaczął się rozrastać na granicach jego dzielnic.
- Liam – spojrzał na chłopaka – jak sprawa z tym gangiem?
- Jesteśmy w trakcie zbierania informacji o wszystkich członkach. Zayn prawie skończył. – Payne uśmiechnął się do mulata, siedzącego obok niego.
Malik tylko kiwną głową.
Harry znów spojrzał na laptopa.
- No Harry – Louis jęknął – Spałeś z nią czy nie?
Styles uderzył pięścią w stół.
- Nie twój interes – wycedził.
- Czyli tak – zaśmiał się Tomlinson – Płacisz Niall.
- Nosz kurwa, jak zwykle – powiedział blondyn i wyciągnął dwudziestkę z portfela podając ją Louis’owi.
- Miło się z tobą robi interesy przyjacielu – Tomlinson schował kasę do kieszeni.
Harry zobaczył czerwień przed oczami.
- Założyliście się – wydyszał.
Chłopcy spojrzeli na niego przestraszeni. Nie chcieli aż tak wyprowadzić go z równowagi.
- No już Harry. Niewinny zakład – Louis próbował załagodzić sytuację – Osobiście, cieszę się, że pogodziłeś się z Niną. Miła dziewczyna, brakowało jej nam. Teraz przynajmniej znowu będę mógł na spokojnie jechać do kawiarni. Kawę mają boską.
Harry odetchnął głęboko. W sumie mógł się spodziewać.
- Ta, jest miła – mruknął i wrócił do pracy.
Louis uśmiechnął się szeroko.
- Czy ja widzę rumieniec? – zaśmiał się.
Styles spojrzał na niego z politowaniem.
- No już, otwórz się. Przecież, jesteśmy przyjaciółmi.
Harry spojrzał na chłopaków. To prawda. Louis’a zna od dziecka. Resztę poznał później, ale również są dla niego ważni, choć często trudno mu to przyznać. Zasługują na odrobinę prawdy. Ale tylko odrobinę, wredne chuje.
- Tak. – wystarczy im.
Chłopcy krzyknęli ze szczęścia i poprzybijali sobie piątki.
- Jestem dumny – powiedział Louis i podszedł do mnie.
Położył mi rękę na ramieniu i lekko ścisnął.
- Brawo stary – uśmiechnął się do mnie, na co przewróciłem oczami.
- Wypad stąd hieny – powiedziałem i wróciłem do pracy.
Niall podskoczył jak oparzony, obwieszczając wszem i wobec, że jedzie do Agnes. Ruszył do drzwi żwawym krokiem, a reszta chłopaków podążyła za nim. Usłyszałem jeszcze jak Louis wzdycha imię mojej kici i jednym ruchem zamknąłem laptopa.
Chuj.
Trzeba jechać.

21.06.2016 o godz. 21:43



In my memory, all the small things
Like daggers in my mind

Przez pierwsze pięć minut siedział w samochodzie kawałek od jej domu. Jest w stanie to zrobić? Pójść do jej domu i po prostu wszystko naprawić? A jeśli ona nie będzie chciała do niego wrócić? Jest taka możliwość. Może ona go nie chce? Kurwa, a kim on jest żeby się tak użalać nad sobą?
Wysiadł z samochodu i zamknął go pilotem ruszając w stronę mieszkania. Przeszedł kawałek rozglądając się po sąsiedztwie. Kiedy w końcu stał przed drzwiami znowu zaczęły wracać do niego niepewności. Może Rogers ma rację. Może na nią nie zasługuje i powinien po prostu usunąć się w cień tak jak Nina go prosiła?
Wyciągnął klucze z kieszeni i przez chwilę się im przyglądał po czym włożył je do zamka i przekręcił. Kiedy tylko drzwi się otworzyły usłyszał muzykę.
Cause you turned your face
And now I can't feel you anymore
Turn your face,
So now I can't see you anymore
Walk away, until you’re not standing at my door
Turn your face, walk away and stay
Turn your face
Ohh, oh
To jest chyba jakiś kurwa wolny żart.
Wszedł po cichu i zamknął za sobą drzwi. Zdjął płaszcz i buty, odłożył klucze na szafkę i zaczął kierować się w stronę salonu. Jeżeli gdzieś była to prawdopodobnie tam. Lub w sypialni. Co szczerze mówiąc bardziej by go cieszyło.
Zauważył ją dopiero po chwili. Siedziała na kanapie przy oknie, w jej dłoni kubek gorącej herbaty lub kawy. Patrzyła za okno i cicho śpiewała piosenkę.
In my memory
I was hurting long before we met
Oh, in my memory
They’re still burning, fingerprints you left
And I always meant to say to you I can’t
Przez chwilę patrzył na nią jak zaczarowany. Była piękna. Najpiękniejsza kobieta jaką kiedykolwiek miał. Duże, niewinne oczy, które teraz wypatrywały marzeń za oknem. Biała, wręcz porcelanowa cera, na której każdy jego ślad był permanentny i widoczny dla każdego. Szerokie biodra, na których jego ręce często zostawiały ślady własnych palców. Długie nogi, które tak rozkosznie zaciskały się na jego pasie kiedy stymulował ją ruchem własnych bioder. Och, jak bardzo chciałby ją zerżnąć tu i teraz. Przełożyć przez kolano i sprać ten krągły tyłek chociażby za to, że nawet pomyślała o tym, aby go zostawić. Czuł jak na samą myśl się podnieca. Będzie czas i na to Styles. A teraz odzyskaj swoją własność.
Zrobił krok do przodu, a Nina kątem oka zauważyła ruch przy wejściu. Spojrzała na niego przestraszona, a kubek w jej ręku o mało co nie wypadł. Wstała z kanapy i podchodząc bliżej odstawiła kawę na stół, pilotem wyłączając muzykę.
- Co ty tutaj robisz Harry? – zapytała zakładając ręce na piersiach – Jak tu wszedłeś?
- Miałem klucz. Musimy porozmawiać.
- Nie mamy o czym. Wydaje mi się, że wyraźnie się wyraziłam ostatnim razem.
Próbowała go oszukać. Widział jak resztką sił próbuje grać odważną i zaciętą. Nie ze mną te gierki mała.
- Widzisz kociaku, ja natomiast uważam, że jest o czym rozmawiać. – powiedział stanowczo.
- Dlaczego miałabym uszanować twoje zdanie kiedy widać, że moja prośba, abyś dał mi spokój niewiele dla ciebie znaczyła.
- Nina…
- Nie, Harry. Już mi przeszło. Nie zależy mi na tobie. A teraz skoro mamy to już za sobą, to może będziesz tak miły i opuścisz mój dom? – spojrzała na niego z wyzwaniem.
O jej zdenerwowaniu i stresie świadczyły tylko trzęsące się dłonie, które miała zaciśnięte w pięści.
Jak ona śmiała się tak do niego odzywać? Zaraz straci cierpliwość przez tą dziewczynę.
- Nie da się zapomnieć z dnia na dzień. Jeśli ci się udało to znaczy, że nigdy ci nie zależało. Jeśli jednak tak było, to tylko wydaje ci się, że zapomniałaś, ale to wróci. Zawsze wraca.
Spojrzała na niego zdziwiona.
- Więc jak kociaku? Chcesz mi powiedzieć, że nic da ciebie nie znaczyłem? Powiedz to. Powiedz, patrząc mi prosto w oczy. No już. Chce usłyszeć jak mówisz, że ci na mnie nie zależy, że przez cały miesiąc nic do mnie nie poczułaś. No dalej, czekam.
Był pewny siebie. Nina nigdy mu tego nie powie.
W oczach dziewczyny wezbrały łzy. Ręce opadły jej bezsilnie, a oddech przyspieszył.
- Proszę – szepnęła – Nie rób tego.
Długo nie myśląc, Harry podszedł do niej i złapał ją za ramiona. Łzy już spływały jej po policzkach.
- Posłuchaj mnie wyraźnie Nino. Powiem to tylko raz i musisz uwierzyć w to co mówię. Rozumiesz?
Dziewczyna kiwnęła głową, nieatrakcyjnie pociągając nosem.
- Nic, ale powtarzam, nic w moim życiu nie ma dla mnie większego znaczenia niż ty. Jesteś wszędzie. W moich myślach kiedy patrzę na swój salon i widzę kanapę, na której tak bardzo lubisz się wylegiwać. Kiedy mijam jakąkolwiek kawiarnię, od razu myślę o tobie. – wziął głębszy oddech – Te kilka dni bez ciebie były piekłem. Myślałem, że już do mnie nie wrócisz. Zacząłem wątpić w to, że kiedykolwiek istniałaś i gdyby nie ten cholerny Niall, który non stop trąbił o Agnes, to pewnie wziąłbym cię za wytwór własnej wyobraźni. Jesteś wszystkim czego pragnę i czego kiedykolwiek chciałem.
- Nie zasługuję na ciebie – Nina załkała – Jest tyle kobiet, Harry, jest tyle kobiet, które nadają się dla ciebie lepiej niż ja, które będą dla ciebie odpowiedniejsze-
- Nie chce tego słuchać. – przysunął ją do siebie i wtulił twarz w jej włosy – Jesteś wszystkim czego pragnę. Nie chcę nikogo innego. Nie wyobrażam sobie być z kimkolwiek innym. Chcę ciebie. Rozumiesz? Ciebie.
Po sekundzie, która dla Styles’a trwała wieczność, jej ramiona oplotły go w pasie i ścisnęły z całej siły. Zaczęła otwarcie płakać w jego klatkę piersiową, a on pewnym siebie ruchem, gładził jej włosy, drugą dłonią przyciskając ją w pasie ku sobie.
Nie jest pewny jak długo tak stali. W pewnym momencie Nina przestała płakać, a on odsunął ją delikatnie od siebie i otarł pozostałości łez na policzkach. Jego dłoń powędrowała w jej włosy i stanowczym ruchem przyciągnął ją do siebie.
Na początku całował ją delikatnie. Jak gdyby robił to po raz pierwszy, znowu na nowo ucząc się jej smaku. Dziewczyna owinęła ramiona wokół jego szyi i stanęła na palcach tym samym pogłębiając pocałunek. Harry zaczął całować ją namiętniej i na ślepo ruszył w kierunku kanapy. Nina oderwała od niego usta, a on powędrował pocałunkami na jej szyję liżąc i ssąc wywołując u niej skurcz w podbrzuszu.
- Harry – jęknęła – Sypialnia.
Chłopak podniósł ją do góry, a ona instynktownie oplotła go nogami w pasie. Ścisnął jej pośladki na co brunetka jęknęła głośno.
- Na końcu korytarza, drzwi na lewo. – wydyszała w jego ucho, a on od razu pokierował się w tamtą stronę, nadal ssąc i gryząc jej szyję i od czasu do czasu patrząc gdzie idzie.
Kiedy w końcu znaleźli się w pomieszczeniu bezceremonialnie rzucił ją na łóżko.
- Jeżeli położę się z tobą – wydyszał patrząc na nią jak wygłodniały wilk – to nie obiecuję, że będę w stanie się zatrzymać.
- To się nie zatrzymuj – powiedziała i zdjęła bluzę, którą miała na sobie, zostając w samym staniku.
Harry czuł jak coś go opętało. Szybko zrzucił z siebie koszulę, rzucając ją niedbale na podłogę i położył się na brunetkę od razu wracając ustami do delikatnej skóry na jej szyi.
- Jesteś pewna? – wymruczał, schodząc ustami na jej obojczyk, gdzie ugryzł ją delikatnie po czym polizał to miejsce.
- Och, tak – jęknęła dziewczyna – Proszę, proszę, proszę, nie przestawaj.
Zaczął schodzić ustami jeszcze niżej. Powoli smakując każdy kawałek jej skóry. Będzie jeszcze czas na to, aby mógł ją oznaczyć. Teraz ma ważniejsze zadanie.
Jego dłonie powędrowały na jej plecy i odpięły stanik, który po chwili wylądował na podłodze obok jego koszuli. Otarł się biodrami o jej krocze, tym samym dając jej odczuć jak bardzo jest podniecony. Jego usta zamknęły się wokół jednego z sutków. Nina jęczała pod nim z przyjemności, a jej dłonie wplotły się w jego włosy ciągnąc delikatnie, za co otrzymała jęk rozkoszy od Harry’ego. Lizał i ssał, ręką masując jej drugą pierś. Postanowił, że ukarze ją odrobinę za te wszystkie słowa. Powoli i ze skupieniem zostawiał malinki wszędzie gdzie doszły jego usta. Szyja, obojczyki, obie piersi, ustami schodził coraz niżej aż w końcu zszedł do pępka wokół którego poruszał językiem. Jego dłonie powędrowały na jej dżinsy odpinając guzik, zamek i powoli je z niej ściągając. Klęczał przed nią na łóżku i podziwiał swoje dzieło. Była cała w jego malinkach. Policzki zaróżowione, oddech płytki i urywany. Zaszklone pożądaniem oczy patrzyły niego z ufnością i oddaniem. Rozchylone nogi zapraszały do zabawy, a dłonie ściskały pościel.
Wstał z łóżka na co jego kochanka jęknęła niezadowolona.
- Cierpliwości kociaku – jego głos był zachrypnięty, a usta grzesznie napuchnięte.
Zdjął spodnie wraz z bielizną, a jego erekcja stała dumnie. Pierwsze krople spermy już znajdowały się na czubku penisa. Schylił się i wyciągnął ze spodni prezerwatywę. Miał nadzieję, że to może się tak skończyć więc wcześniej się przygotował. Wrócił na łóżko, między jej nogi, gumkę odkładając obok poduszki, aby mieć ją pod ręką. Długo nie myśląc schylił się ku jej kroczu i zębami zaczął ściągać z niej majtki. Pod koniec pomógł sobie ręką i rzucił bieliznę za siebie.
Nina miała zamknięte oczy. Leżała przed człowiekiem, w którym szybko i niszcząco zaczęła się zakochiwać. Leżała przed nim naga i gotowa. Kiedy zdjął z niej majtki, jej nogi instynktownie złożyły się próbując w jakikolwiek sposób zakryć to co było dla niej najbardziej intymną częścią jej ciała. Harry zacmokał niezadowolony i jego dłonie powędrowały na jej uda.
- Nie zakrywaj się kociaku – wymruczał nachylając się i jednocześnie rozchylając jej nogi – Tak długo czekałem, abyś w końcu była moja. Nie zabieraj mi tej przyjemności.
Patrząc jej prosto w oczu zanurzył twarz między jej nogami i po chwili poczuła jak przejechał nosem po jej łechtaczce po chwili liżąc ją z warknięciem i jękiem. Jej dłonie znowu powędrowały w jego włosy tym razem ściskając je mocno z przyjemności.
Harry lizał i ssał ściskając dłonie na jej biodrach, aby nimi nie poruszała. Nina jęczała pod nim, a jej plecy wygięły się w łuk. Trzęsące się dłonie wróciły na pościel, którą ścisnęła i krzyknęła jego imię. Chłopak przestał stymulować ją swoim językiem i przesunął usta na wewnętrzną stronę jej ud. Zaczął zostawiać tam malinki, od czasu do czasu wracając między jej nogi.
- Jesteś dla mnie taka mokra. – wymruczał i całując każdy skrawek jej skóry powoli przesuwał się ku górze.
Kiedy w końcu dotarł do jej ust, spojrzał w jej piękną twarz, podziwiając to co zrobił tylko swoim językiem.
- Ale nie chcemy, aby księżniczka doszła zbyt szybko, prawda? – zaczął ją całować tym samym dając jej zasmakować własnego podniecenia.
Zajmując ją pocałunkiem sięgnął ręką po prezerwatywę i odrywając się od jej ust rozerwał opakowanie zębami.
- No dalej. Załóż ją. – mruknął wkładając jej w dłoń gumkę.
Jeżeli było to w ogóle możliwe, Nina zaczerwieniła się jeszcze bardziej i spojrzała na erekcję chłopaka. Harry uniósł się na ramionach i patrzył na nią wyczekująco.
Trzęsącymi się dłońmi dziewczyna powoli założyła prezerwatywę w międzyczasie wywołując u Harry’ego jęk podniecenia. Był duży. Naprawdę duży i nagle brunetka zaczęła się bać.
Styles zauważył zmianę w jej twarzy.
- Podoba ci się to co widzisz, maleńka? – smirknął – Nie bój się – opadł na nią i zaczął składać małe pocałunki na jej policzku i kąciku ust – Będę bardzo delikatny księżniczko.
Oparty był na łokciach przy jej głowie, a jej dłonie znajdowały się na jego plecach. Jednym, stanowczym i szybkim ruchem wszedł w nią. Wygięła się w łuk, a jej paznokcie wbiły się w jego plecy. Krzyknęła jego imię, a on od razu zaczął ją całować. Ostatnią resztką cierpliwości zmusił swoje biodra, aby pozostały w miejscu. Całował ją delikatnie i z czułością. Czekał aż da mu znak i kiedy w końcu kiwnęła głową powoli zaczął się w niej poruszać. Robił to delikatnie, nadal ją całując. Czekał aż z jej ust znowu będą wypływać tylko jęki przyjemności. I kiedy w końcu sama zaczęła poruszać biodrami próbując znaleźć z nim wspólny rytm zsunął usta na jej policzek.
-Radzisz sobie tak pięknie księżniczko. – dyszał w jej ucho nadal poruszając biodrami – Jestem taki dumny kociaku. Wydajesz z siebie takie piękne dźwięki. Bierzesz go całego z taką pewnością i oddaniem.
Mówił do niej, a ona jęczała coraz głośniej. I nie wiedziała co bardziej ją podnieca. To jak się w niej porusza czy to jak ją chwali.
Jej nogi objęły go w pasie mocniej i razem znaleźli wspólny rytm. Z każdą minutą poruszał się coraz szybciej, aż w końcu ruchy jego bioder stały się niekontrolowane. Wbijał się w nią coraz mocniej i szybciej, a jej jęki stały się głośniejsze.
Jego usta znajdowały się na jej uchu gdzie czuła jak ciężko oddycha i co jakiś czas chwali ją i komplementuje z urwanym oddechem. Paznokciami drapała jego plecy kiedy zaczęła odczuwać jeszcze większą przyjemność. Jeżeli było to możliwe zaczął się poruszać jeszcze szybciej, jęcząc jej prosto do ucha.
Czuła jak mięśnie jej podbrzusza zaciskają się. Wiedziała, że niedługo dojdzie. Była tak blisko, tak bardzo blisko.
- No dalej – wydyszał Harry – Dojdź dla mnie. Dojdź dla tatusia.
I chyba właśnie to słowo wysłało ją na szczyt. Doszła krzycząc jego imię. Jego ruchy były szybkie i precyzyjne. Czuła każde tarcie jego penisa w środku. Kilka sekund później Harry warknął i ugryzł ją mocno w szyję, ssąc kawałek skóry i dochodząc. Czuła jak jego erekcja w niej opada i wraz z ostatnim niekontrolowanym pchnięciem chłopak wysunął się z niej i opadł na nią całym swoim ciężarem.
Kiedy uspokoił oddech podniósł się. Ściągnął prezerwatywę i zawiązał ją na końcu, rzucając na podłogę. Leżała na łóżku czekając aż jej oddech wróci do normy. Czuła się cudownie i błogo obolała. Harry położył się obok niej i przyciągnął ją do siebie, wtulając w swoje ciało. Pocałował ją w czoło, nos i na końcu w opuchnięte usta.
- Wyglądasz pięknie. – wyszeptał – Tak ślicznie.
Westchnęła szczęśliwa i wtuliła się w niego mocniej. Chciała go o coś zapytać, ale chłopak uprzedził ją całując ją w usta.
- Idź spać księżniczko. Porozmawiamy później. – pocałował ją w czoło jeszcze raz i po chwili wtulił twarz w jej włosy.
Sięgnął ręką po koc leżący na ziemi i przykrył ich oboje, znowu zamykając ją w swoich objęciach.
Zasnęła z uśmiechem na ustach.
Harry obserwował jej zrelaksowaną twarz i westchnął cicho.
- Moja. – mruknął i wraz z ostatnim pocałunkiem złożonym na jej czole, zasnął.













01.03.2016 o godz. 00:30

Nie mogła zasnąć. Od kiedy wróciła do domu jej telefon non stop dzwonił. W końcu wykończona psychicznie i chęcią odebrania wyłączyła go całkowicie. Przewracała się z boku na bok cały czas myśląc o Harry’m. Nie zrobił jej nic złego. To również nie jego wina, że jego ojciec jest kim jest. On nie był problemem. To ona nim była.
I właśnie ta myśl była tą, która przelała czarę. Łzy płynęły po jej policzkach jak mały wodospad. Nie mogła ich powstrzymać. Była już tak blisko tego, aby kogoś mieć. Tak blisko miłości, związku, czułości, ale oczywiście musiała to wszystko zepsuć. W sumie nie powinna być zaskoczona. Ona zawsze wszystko rujnuje.
Dlaczego nie mogła być taka jak Agnes? Jedna wiadomość o tym, że Harry jest w mafii wysłała ją w stan paniki. Była żałosna. Nawet teraz zanosiła się jak dziecko. Trzeba było w ogóle tego nie zaczynać. Tylko zmarnowała jego czas. Jest tyle dziewczyn lepszych od niej. Bardziej doświadczonych. Ale nie, ona sądziła, że się do tego nadaje. Że daje mu szczęście. Żałosne.
Chciała tylko szczęścia. Chciała przestać czuć się samotna. W końcu po tylu nieudanych latach swojego życia, czuć się kompletna. Najwidoczniej szczęście nie jest jej dane. A ona żyje marzeniami i może właśnie tam powinna pozostać.
***
Dwa dni później Agnes oznajmiła jej, że wyjeżdża do Kanady. Jej rodzice mieli tam domek wakacyjny, a ona uznała, że potrzebuje kilku dni z daleka od Londynu. Nina kiwnęła jej głową, że rozumie i pożegnała się z nią życząc miłej i bezpiecznej podróży.
Znowu została sama.
Mieszkanie wydawało się strasznie puste bez Agnes. Codziennie otrzymywała kwiaty od Harry’ego, a liściki, które w nich przychodziły od razu wyrzucała. Telefon nadal leżał na szafce nocnej z wyciągniętą baterią. W ten sam dzień kiedy przyjaciółka wyjechała, brunetka pojechała do kawiarni i poinformowała Mark’a, że nie pojawi się w niej przez najbliższe trzy dni. Miała nadzieję, że tyle jej wystarczy, aby pozbierać się do kupy. Wracając do domu zauważyła za sobą duży, czarny samochód. Przyspieszyła i jak tylko wjechała na swoje podwórko, wysiadła w locie zamykając drzwi i truchtem wpadła do domu. Opierając się o drzwi i ciężko dysząc, powoli się po nich zsunęła, a jej ciałem wstrząsnął potężny szloch. Objęła kolana ramionami i schowała w nich głowę. Nie wie ile tak siedziała, ale kiedy w końcu weszła do sypialni, na dworze było już ciemno. Wzięła prysznic i położyła się do łóżka. Następna nieprzespana noc.
Nie jesteś dziewczyną, w której ktoś mógłby się zakochać.
***
Trzy dni spędziła snując się po domu. Trochę posprzątała, coś obejrzała, posłuchała muzyki. Nie robiła nic co mogłoby znowu wywołać w niej płacz. W końcu postanowiła pojechać do kawiarni. Wykąpała się, ubrała, postanowiła się nawet pomalować, co uznała za swój osobisty, mały sukces. Wsiadła w samochód i pojechała. Nie było zbyt dużego ruchu, a kiedy tylko Mark ją zobaczył, od razu zaczął zdawać jej relację z trzech dni. Kiwała mu głową i w końcu poprosiła o kawę, siadając przy jednym ze stolików. Właśnie ten moment wybrali sobie Zayn, Liam i Louis, aby wejść do kawiarni. Dziewczyna zesztywniała, ale postanowiła zachować spokój. Chłopaki podeszli do niej niepewnie, a ona grzecznie pokazała im ręką żeby usiedli.
Pierwszy odezwał się Zayn.
- Jak tam? Wszystko w porządku?
Dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem.
- Oczywiście, że nie Zayn. Jak miałoby być? – wzięła głębszy oddech.
Malik tylko kiwnął jej głową i rozejrzał się po sali.
- A gdzie jest Agnes? – zapytał, z powrotem patrząc na nią.
Nina upiła łyk kawy.
- W Kanadzie.
- Woah! – krzyknął Louis na co Liam uciszył go samym spojrzeniem – Nieźle. A ty sama?
Brunetka kiwnęła głową.
- Coś się stało z twoim telefonem? – pierwszy raz odkąd weszli odezwał się Liam.
- Wyłączony. Potrzebowałam trochę spokoju. A co?
- Nic, po prostu dzwoniłem i włączała się poczta, dlatego pytam – Payne uśmiechnął się do niej.
Właśnie za to go lubiła najbardziej. Za uśmiech. Mimo wielu mięśni jego uśmiech rozświetlał mu całą twarz i wyglądał przy tym jakby w życiu nawet muchy nie skrzywdził. Dziewczyna nie dziwiła się Zayn’owi, że się w nim zakochał. Liam był szczególną osobą. Delikatną, kochaną i miłą, ale jednocześnie męską, silną i potrafił być zaborczy. Co widziała wiele razy, zwłaszcza jeżeli chodziło o Zayn’a. Chłopaki mieli szczególną więź. Oczywiście pomijając uczucia Malik’a. Z tego co się orientowała i co sama zaobserwowała, Liam był w Zayn’ie zakochany. Szkoda tylko, że jeszcze nie zdał sobie z tego sprawy. Życie byłoby o wiele łatwiejsze. Przynajmniej dla nich, westchnęła cicho.
Chłopaki rozmawiali z nią na luźne tematy i żaden z nich nie wspomniał o Harry’m za co była im bardzo wdzięczna. Dopiero kiedy wychodzili, Louis został jeszcze chwilę, mówiąc, że musi z nią pogadać na osobności. A właściwie to ma dla niej wiadomość.
- Wiem, że może nie chcesz o nim słyszeć, ale Harry prosił mnie, abym ci przypomniał, że dzisiaj mija szósty dzień. Nie wiem o co chodzi, ale kazał ci przekazać.
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i pożegnała się z Louis’em dziękując mu za odwiedziny. Chłopak tylko uśmiechnął się do niej szeroko i wychodząc pocałował ją w policzek.
Nina była zadowolona ze spotkania z nimi. Nie zrobili jej nic złego, więc nie widziała sensu w tym, aby się z nimi nie kontaktować. Bardzo ich lubiła. Nie wyobrażała sobie również, że przestanie pomagać Zayn’owi w zdobyciu miłości jego życia. Nie mogła mu tego zrobić. Był wspaniałą osobą i zasługiwał na szczęście.
Kiedy w końcu ogarnęła wszystkie dokumenty i skończyła pracę w biurze, zebrała swoje rzeczy i ruszyła do domu. Cały czas myślała o tym co powiedział jej Louis. Szósty dzień. Jeszcze tylko jutro i Harry w końcu się od niej uwolni. Westchnęła ciężko. Kiedy siedziała już w salonie postanowiła, że powinna zadzwonić do Agnes. Poszła do sypialni po telefon i w końcu go włączyła. Przez dobre pięć minut czekała aż wszystkie powiadomienia o wiadomościach i nieodebranych połączeniach przestaną przychodzić. Nie czytając niczego, skasowała całą skrzynkę odbiorczą i po chwili już dzwoniła do przyjaciółki.
- Halo – usłyszała jej zaspany głos.
- Oh, przepraszam. Obudziłam cię.
- Tak, ale spoko. Jak tam?
- Dobrze – dziewczyna westchnęła – A u ciebie? Kiedy wracasz?
- Jutro mam samolot, także pojutrze będę w Londynie.
- Super. Smutno tu bez ciebie.
- O stęskniłaś się? – Agnes zaczęła się śmiać – Zresztą, nieważne. Musimy pogadać.
- O czym?
- Zapomniała o to zapytać zanim wyjechałam. O jakiej umowie mówiłaś do Styles’a?
- Oh, no wiesz. – dziewczyna zarumieniła się.
Sądziła, że przez to wszystko Agnes nie zwróciła uwagi na to co powiedziała na temat umowy.
- Dobra. Nie mów mi teraz. Pogadamy jak wrócę.
Nina kiwnęła głową. Pogadały jeszcze chwilę, ale z racji tego, że w Kanadzie była właśnie noc, a Agnes non stop ziewała, dziewczyna postanowiła zakończyć rozmowę.
Kiedy wieczorem leżała w łóżku, zaczęła żałować, że usunęła wszystkie wiadomości od Harry’ego zanim je przeczytała. Mogła zostawić chociaż jedną. Tą ostatnią… Nie. Nie będzie o nim myśleć. Jutro jest ostatni dzień tego jego wypowiedzenia. Wytrwała tak długo, da radę jeszcze ten jeden dzień. A ósmego wraca Agnes i na pewno będzie jej łatwiej. Taką przynajmniej miała nadzieję.
***
Następny dzień Nina przesiedziała w domu. Nie chciała nigdzie wychodzić. Wolała uważać, kto wie może Harry by się pojawił, a ona na pewno nie była by w stanie powiedzieć mu nie. Więc siedziała w domu, czując się bezpiecznie i oglądała jak Gordon Ramsey jechał ludzi. To zawsze poprawiało jej humor. Ale zapomniała o trzech ważnych rzeczach. Po pierwsze Harry był uparty, po drugie zdecydowanie nie poddawał się tak łatwo, a po trzecie i najważniejsze, miała włączony telefon.
Kiedy zaczął dzwonić dziewczyna podskoczyła zaskoczona. Zobaczyła nieznany numer, a nie skasowała tego Harry’ego więc nawet do głowy jej nie przyszło, że to mógł być on.
- Halo.
- Nina.
Kiedy tylko usłyszała jego głos cała zesztywniała. Ręką, w której trzymała telefon zaczęła się trząść. Wzięła drżący oddech. Chciała się od razu rozłączyć.
- Nie waż się rozłączać. Słyszysz mnie? Jeżeli się rozłączysz to przyjadę do ciebie i nie będzie już tak kolorowo.
Nina kiwnęła głową biorąc następny wdech.
- Słowa. – powiedział stanowczo.
- Rozumiem – szepnęła.
Słyszała jak Harry oddycha. W oczach stanęły jej łzy.
- Kociaku – westchnął – Dlaczego? Mogę zrozumieć twoją przyjaciółkę. Ale dlaczego ty się do mnie nie odzywasz? Dlaczego jesteś na mnie wściekła? Przecież wiesz, że nigdy bym cię nie skrzywdził. Wytłumacz mi proszę.
Nina zaczęła potrząsać głową, a łzy spłynęły po jej policzkach.
- Boję się – powiedziała złamanym głosem.
Harry wziął głębszy oddech. Płakała?
- Dlaczego płaczesz kochanie? Rozumiem, że się boisz. Ale nigdy, słyszysz, nigdy nie pozwoliłbym, aby coś ci się stało. Jesteś dla mnie bardzo ważna, przecież wiesz.
I właśnie w tym był problem. Ona nie wiedziała. Nie zdawała sobie z tego sprawy. Nie wierzyła w to co mówił. Musiała pozwolić mu odejść. Na tym świecie na pewno jest ktoś kto bardziej na niego zasługiwał. Kto da mu wszystko czego chce. A ona? Ona mogła mu dać jedynie niedoświadczenie, panikę, płacz i wieczny strach. Nie zasługiwał na to. Zasługiwał na coś o wiele lepszego. Lepszego niż ona. Więc wzięła głębszy wdech i zrobiła coś za co później będzie się nienawidzić.
- Nie. Przykro mi Harry, ale nie. Nie chce z tobą być – ledwo udało jej się wypowiedzieć te słowa, miała tak ściśnięte gardło – Obiecałeś , że kiedy skończy się ten siódmy dzień, to dasz mi spokój. Proszę zrób to teraz.
- Nina, nie rób tego. Zastanów się. Nie możesz tak po prostu-
- Nie. Powiedziałam Harry, zostaw mnie w spokoju. Żegnaj. – rozłączyła się tym samym łamiąc swoje serce.
Jak tylko odłożyła telefon zaczęła płakać jak dziecko. Właśnie złamała sobie serce. Sama osobiście. Rujnuje tak wiele, że w końcu doszło do tego, że zrujnowała samą siebie. I wiedziała, czuła, że już nigdy nic nie będzie dla niej takie samo. Właśnie straciła swoją pierwszą miłość.
I nic w życiu nie zaboli jej bardziej.
***
Agnes wróciła lekko opalona i zdecydowanie w lepszym humorze. Kiedy tylko zobaczyła swoją przyjaciółkę i stan w jakim się znajdowała, była lekko mówiąc wstrząśnięta. Nie spodziewała się, że Nina aż tak przeżyje rozstanie z Harry’m. Rozumiała, że mogła się bać i pewnie głownie chodziło właśnie o to, ale nie tego się spodziewała kiedy wracał do Londynu.
Usiadła z nią na kanapie i przez dłuższy czas siedziały przytulone kiedy Nina płakała jej w ramię. Po jakimś czasie brunetka uspokoiła się na tyle, że mogła zacząć normalnie rozmawiać.
- Jak Kanada? – zapytała, a przyjaciółka spojrzała na nią jakby się z choinki urwała.
- Wracam do domu, żeby znaleźć cię na kanapie w morzu łez, a tym mnie pytasz jak Kanada? Nie wierzę.
Nina tylko potrzasnęła głową i położyła się na kanapie.
- Wiem, że to może nie jest odpowiedni moment, ale proszę powiedz mi o tej umowie – Agnes usiadła na fotelu obserwując przyjaciółkę.
- Umowa do sypialni – pociągnęła nosem – No wiesz, BDSM i te sprawy.
- Słucham? – blondynka była w szoku.
- Normalny romantyczny związek, ale pewne zasady w sypialni. Harry jest dominantem.
- I ty to podpisałaś? – zapytała oburzona Agnes.
- Nes, proszę. Nie teraz. Tak podpisałam i byłam z tego powodu szczęśliwa.
Blondynka tylko kiwnęła głową.
- Chce się spotkać z Niall’em – powiedziała, patrząc przed siebie.
Nina uniosła się na łokciach obserwując ją z zaciekawieniem. Agnes nadal patrzyła przed siebie.
- Zrozumiałam dlaczego to zrobił. Pracuje dla Styles’a, ten go o coś poprosił więc Niall nie miał innego wyboru. A potem – przerwała biorąc głębszy wdech – Potem po prostu bał się mi powiedzieć. I pewnie nigdy byśmy się nie dowiedziały gdyby nie ta pała, która wykrzyczała to na całe biuro. Więc wydaje mi się, że zasługuje chociażby na to, aby spróbować mi wyjaśnić całą sytuację. Wytłumaczyć się.
Nina kiwnęła tylko głową i z powrotem opadła na kanapę.
- Jednakże – ciągnęła Agnes – jeżeli chodzi o ciebie, doradzałabym zerwanie znajomości. Niall jest pionkiem. A ja potrafię o siebie zadbać. Natomiast twój chłoptaś, to gruba ryba. A ja nie chciałabym, aby coś ci się stało. Nie powiem, że masz się z nim więcej nie spotykać, ale – spojrzała na brunetkę, która teraz obserwowała ją uważnie – nie doradzałabym.
- I tak jest już za późno – wyszeptała Nina.
- Za późno? Dlaczego za późno?
- Wczoraj minęło siedem dni.
- Okej, dobra. Wczoraj minęło siedem dni czego dokładnie. Bo nie nadążam. – Agnes zirytowała się odrobinę.
- W umowie był jakby taki okres wypowiedzenia i trwał siedem dni. Wczoraj minął – Nina powiedziała patrząc na przyjaciółkę.
- Słucham? Okres wypowiedzenia? No kurwa, a już myślałam, że lepiej być nie może. – blondynka zaśmiała się ironicznie pod nosem.
- Agnes, proszę – wyszeptała brunetka.
- Dobra, dobra. Słuchaj, to wczoraj minęło siedem dni i Styles nic nie zrobił?
- Dzwonił i powiedziałam mu, że to koniec – w jej oczach znowu pojawiły się łzy.
- Ale dlaczego? Znaczy, nie zrozum mnie źle. Ja ci doradzam go zostawić, co jak się dowiaduję zrobiłaś, ale dlaczego nie dałaś mu szansy?
- Bo zasługuje na coś lepszego.
- I masz świętą rację dziewczyno! – Agnes krzyknęła z entuzjazmem – Jest tylu fajnych facetów, na pewno znajdziesz sobie-
- Nie Nes, to on zasługuje na kogoś lepszego.
- Nie rozumiem – blondynka potrząsnęła głową.
Nina podniosła się i usiadła na kanapie.
- On zasługuje na kogoś lepszego niż ja. Ja dałam mu jedynie atak paniki. Czy wiesz co ty byś zrobiła na moim miejscu? Bo ja wiem. Ostatnią rzeczą jaką mogłabyś zrobić byłaby panika. A u mnie jest ona na pierwszym miejscu. Pierdole niedoświadczenie. Ale JA na pewno nie jestem osobą dla niego. Jestem zbyt dużym problemem rozumiesz? Zresztą jestem pewna, że znajdzie sobie kogoś niedługo. Jest taki szarmancki i czarujący, że potrwa to chwilę. – dziewczyna wstała kierując się do kuchni.
- Hej, hej, hej zaczekaj. – złapała przyjaciółkę za ramię i pociągnęła z powrotem w kierunku kanapy siadając na niej – No już, siadaj. – ponagliła brunetkę.
Kiedy ta w końcu usiadła Agnes spojrzała na nią uważnie.
- Posłuchaj mnie uważnie bo powiem to tylko raz. Zasługujesz na wszystko co najlepsze. Jesteś dobra, miła, kochana, zawsze uśmiechnięta i ludzie cię uwielbiają. Nie zwróciłaś uwagi? Louis oddałby za ciebie życie. Zayn nie wyobraża sobie dnia, w którym przestanie utrzymywać z tobą kontakt. Błagam cię, nawet Liam mięknie jak cię widzi. A Harry? Jesteś dla niego całym światem. Widzę jak na ciebie patrzy i choć nie lubię skurwiela to muszę przyznać, że nie da się nie zauważyć jak bardzo mu na tobie zależy. I wiedzą to wszyscy tylko nie ty. – mówiąc to szturchnęła ją delikatnie palcem w ramię – I zawsze, ale to zawsze masz mnie ślicznoto. I ja zawsze tam będę, nie ważnie co się zdarzy. Zrobię dla ciebie naprawdę wszystko, bo nie jesteś tylko moją przyjaciółką, ale również moją siostrą. – Agnes uśmiechnęła się do niej szeroko i znowu zaczęła delikatnie pukać ją palcem tym razem w policzek – No gdzie jest ten uśmiech, no gdzie on jest? – mówiła do niej głupim, przesłodzonym głosem, jak do dziecka.
Nina w końcu nie wytrzymała i zaczęła się śmiać po czym przytuliła przyjaciółkę.
- Dziękuję – wyszeptała, ściskając ją jeszcze mocniej.
- Nie ma za co. Zrozumiałaś przekaz?
- Tak jest! – Nina odsunęła się od niej i zasalutowała.
- To dobrze bo jakbym miała ci tak jeszcze słodzić to musiałabym się wyprowadzić.
- Nes! – brunetka puknęła ją w ramię i zaczęła się śmiać.
***
Kilka dni później Agnes przyszła wieczorem do domu cała w skowronkach. Nina wiedziała, że dziewczyna miała się dzisiaj spotkać z Niall’em. Weszła do kuchni i usiadła przy stole.
- I jak tam? – zapytała patrząc na przyjaciółkę, która wstawiła wodę na kawę i właśnie wyciągała kubki.
- Bardzo fajnie – uśmiechnęła się blondynka.
- Widzę, że nawet lepiej niż bardzo – zaśmiała się Nina.
Blondynka tylko kiwnęła jej głową i nasypała kawy do kubków, po czym zaczęła sobie nucić. Brunetka potrząsnęła głową z uśmiechem i czekała aż przyjaciółka przygotuje gorące napoje. Resztę dnia przesiedziały w salonie i w końcu po długich namowach Agnes opowiedziała jej jak przebiegło spotkanie z chłopakiem. Oczywiście było wiele przeprosin i jeszcze więcej obietnic. Koniec końców blondynka była bardzo zadowolona i razem z Nialle’m uznali, że będzie dobrze jeśli zapomną o całej sytuacji. I to właśnie zrobili.
Kilka następnych dni Agnes podzieliła na spotkania ze swoim chłopakiem, a obserwowaniem Niny. Kiedy rozmawiały brunetka wydawała się normalna, jakby cała sytuacja była zapomniana. Jednakże kiedy nie wiedziała, że blondynka patrzy miała smutny wyraz twarzy. Była przygnębiona i zdecydowanie zdołowana. Agnes mogła przysiąc, że kilka razy słyszała jak dziewczyna w nocy płacze. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce. W piątek po południu, wzięła torebkę, klucze i pojechała do chłopaków, do biura, na pewną ważną rozmowę.
***
Harry nie mógł już znieść patrzenia na Niall’a. Te jego wieczne pierdolenie Agnes to, Agnes tamto, nosz kurwa. On tu siedział bez Niny, która najwyraźniej zdecydowała, że zasługuje na coś więcej niż syn największego barona narkotykowego w Londynie. W ogóle jej nie rozumiał. Przecież dałby jej wszystko czego by tylko dusza zapragnęła. Przecież chciał być z nią w związku do kurwy nędzy! On Harry Styles, chciał dobrowolnie być z kimś w związku. Przecież to samo w sobie brzmi jak bajka. Ale ona była inna. Była wszystkim co sobie wymarzył. Chciał ją mieć, ale nie tylko w łóżku. Po raz pierwszy chciał mieć kogoś. Mieć. W całym znaczeniu tego słowa. Ale jak zwykle zawsze coś. Zajebie tego jebanego Grimshow’a. Z życia mu zrobi jesień średniowiecz pała jebana.
Nagle ktoś otworzył drzwi do biura bez pukania. Jego chłopcy od razu wstali z bronią w ręku. Do pomieszczenia weszła osoba, której Harry nie spodziewałby się nawet za kilka tysięcy lat.
- Spocząć pieski – powiedział beznamiętnym głosem, choć czuł jak się w nim gotuje.
Chłopcy usiedli na swoich miejscach, wcześniej chowając broń. Agnes podeszła bliżej kanap.
- Jakie wytresowane wilczury – powiedziała z ironią – I jeden pekińczyk.
Niall wybuch śmiechem patrząc na Tomlinsona.
- Niall, stary, to nie było o mnie, tylko o tobie. – Louis próbował powstrzymać śmiech.
Horan automatycznie przestał się śmiać i spojrzał w szoku na swoją dziewczynę.
- Dziękuję Louis – uśmiechnęła się.
Blondyn zrobił oburzoną minę i założył ręce na piersi, udając obrażonego.
- Agnes Rogers. Czymże zasłużyłem sobie na tę jakże ogromną przyjemność? – wtrącił się Harry nie mogąc już patrzeć na tę szopkę.
- Dla mnie jest ona wątpliwa. – spojrzała na niego z niesmakiem – Wypad stąd. Muszę pogadać z waszym Panem na osobności pieski.
Chłopaki spojrzeli na nią zdziwieni.
- Ej! Nie jestem psem! – krzyknął oburzony Zayn.
- Dobra, wyjdź razem ze szczeniętami kociaku. – spojrzała na niego z politowaniem.
- Słyszeliście Panią – Harry smirknął w stronę chłopaków. – Out.
Podnieśli się jak jeden mąż i skierowali do drzwi.
- Tylko nie podsłuchiwać wredne kundle. – dodała Agnes i usiadła na kanapie, w miejscu, które wcześniej zajmował Niall.
Kiedy drzwi się zamknęły spojrzała na Styles’a i po chwili się skrzywiła. Nadal nie lubiła sukinsyna.
- No więc? O czym chciałaś pogadać? – zapytał Harry rozsiadając się wygodnie na swoim fotelu.
- Po pierwsze, jesteś chujem. Po drugie – zastanowiła się chwilę – jesteś skurwielem i cię nie lubię.
- To wszystko czy już skończyłaś mnie komplementować?
- Po trzecie – ciągnęła jakby w ogóle jej nie przerwał – Nina uważa, że nic do niej nie czujesz.
Harry poczuł jak całe jego wnętrzności się zmroziły.
- Słucham? – zapytał zszokowany.
Jak jego kociak mógł tak myśleć. Przecież był raczej oczywisty w swoich uczuciach.
- To dobrze, bo jeszcze nie skończyłam. Uważa, że stać cię na kogoś lepszego niż ona.
Oczy Styles’a rozszerzyły się w szoku. No teraz to pojechała.
- Co nie? Ja też jestem zdziwiona. Raczej jest na odwrót.
- O czym ty mówisz, przecież-
- No właśnie. I teraz posłuchaj uważnie. Najpierw wiedz, że wszystko co robię, robię dla Niny. Nic dla ciebie. Gdybym mogła to wybiłabym jej ciebie z głowy, ale to nie działa tak łatwo. Więc plan jest inny. Jutro jedziemy do kawiarni, a potem ja jadę do mojego chłopaka i zostaje tam na noc. Nina będzie w domu sama. A ty pojedziesz do niej i zrobisz wszystko co w twojej mocy, aby do ciebie wróciła rozumiesz?
Harry popatrzył na nią jakby widział ją po raz pierwszy w życiu.
- Pytam czy rozumiesz bo patrząc na twój iloraz inteligencji, który zaniża jej poziom w całym budynku, nie jestem pewna.
- Agnes – chłopak spojrzał na nią z pod byka.
Dziewczyna podniosła się z kanapy.
- Radzę ci nic nie mówić bo mam tu coś, bez czego ten plan nie wypali – mówiąc to zamachała kluczykami od mieszkania na palcu wskazującym.
Styles ścisnął dłonie w pięści i ugryzł się w język. Jak ona śmie się tak do niego odzywać. Jak? Bezczelna gówniara.
Dziewczyna rzuciła mu po chwili kluczyki celując w twarz. Ku jej wielkiemu smutkowi, chłopak złapał je bez problemu. Westchnęła ciężko i spojrzała na drzwi. Pokręciła głową.
- Więc tak jak mówiłam Styles, postaraj się. – spojrzała na niego i kiwnęła ręką, aby coś powiedział i na palcach zaczęła się zbliżać do drzwi.
Harry tylko przewrócił oczami.
- Taki mam zamiar.
W tej samej chwili Agnes pociągnęła za klamkę i otworzyła drzwi. Chłopaki wpadli do środka lądując jeden na drugim i jęcząc z bólu.
- Czego nie rozumiecie w słowach „nie podsłuchiwać” bo mogę wam wytłumaczyć jeśli chcecie. – blondynka spojrzała na nich z góry.
Louis od razu się podniósł i stanął przed nią.
- On mnie zmusił! – pokazał palcem na Zayn’a.
Agnes spojrzała na niego z politowaniem.
- Naprawdę tak było! Nie kłamię! – Tomlinson krzyknął patrząc na nią błagalnie.
- Łże ścirewo – jęknął Niall z podłogi nadal leżąc po Liam’em.
Louis wciągnął głośno powietrze oburzony i spojrzał na Horan’a z nienawiścią w oczach.
Powoli i z ociąganiem chłopaki podnieśli się z podłogi i zaczęli otrzepywać swoje ciuchy.
- To Harry idzie jutro do Niny? – zapytał Louis nadal zerkając na Niall’a z nienawiścią w oczach.
- Nie interesuj się Tomlinson. – powiedział Harry.
- Po prostu jestem zaskoczony. Przecież wszyscy wiemy, że jestem lepszą partią.
- Louis – warknął Styles.
- No co? Przynajmniej jestem zabawny i wiem co to uśmiech. – obruszył się.
Agnes zaczęła się głośno śmiać.
- Tomlinson, gdyby nie to, że znam cię od kiedy byłeś małym wypierdkiem mamuta, nawiasem mówiąc nadal jesteś, to w tej chwili odstrzeliłbym ci kutasa. Podobno gej to najlepszy przyjaciel kobiety – smirknął w jego stronę – ale wyobraź sobie jak dobrym kumplem byłby eunuch. Najlepszym na świecie.
- Odstrzeliłbyś mi męskość? Ty podstępny jajkobójco?
- Ty już jej nie masz. – powiedział Harry i wstał ze swojego fotela – Dziękuję za wizytę Rogers. Było jak zwykle uroczo.
- Przyjemność po mojej stronie. – dziewczyna posłała mu ironiczny uśmieszek i odwróciła się do wyjścia.
Niall podążył za nią i zamknął za sobą drzwi biura.
- Rozejść się. Koniec na dziś. – Styles ubrał płaszcz i skierował się do wyjścia.
- Powodzenia jutro, Harry – Zayn uśmiechnął się do niego sympatycznie.
Brunet tylko kiwnął głową w podzięce i wyszedł.




22.02.2016 o godz. 20:10


W czwartek do pracy zgłosiło się wiele osób, ale dziewczyny wybrały najlepszą dwójkę. Na dzień próbny przyszli w piątek i szło im całkiem nieźle. Obie właścicielki były bardzo zadowolone i nie chcąc tracić czasu postanowiły otworzyć kawiarnię w sobotę i przedłużyć ich szkolenie. Jak się okazało w weekendy ruch był jeszcze większy, a Mark i Katie poradzili sobie wyśmienicie. Dziewczyny postanowiły, że przez następny tydzień będą pracowały na zmianę z nowymi. Każda z nich przez tydzień będzie na zmianie z jedną osobą, a później znowu będą razem. W ten sposób, tak jak zaplanowały wcześniej, będą miały co drugi dzień wolny.
Dla Niny dni mijały coraz szybciej. Uzgodniła szczegóły umowy z Harry’m i obiecała, że po miesiącu, który minie odda mu się całkowicie. Nie widziała nic złego w tym, że straci dziewictwo po miesiącu znajomości. To była jej decyzja i tylko od niej zależało kiedy, z kim i jak. Zresztą nie sądziła, aby Harry zgodził się na coś innego. Zaczynał być bardziej zaborczy niż na początku. Nie widział w tym nic złego, a Nina odkryła, że takie zachowanie podnieca ją. Doszła do wniosku, że jeżeli miałaby z kimś przeżyć swój pierwszy raz, to wolałaby, aby był to Styles, niż ktokolwiek inny.
Przed podpisaniem umowy Harry dorobił aneks do ostatniego paragrafu mówiącego o jej rozwiązaniu.
- Co ty robisz? – Nina spojrzała na niego zdziwiona.
- Robię aneks – mruknął – Kiedy będziesz chciała zerwać umowę będę miał siedem dni wypowiedzenia, w których będę mógł spróbować naprawić to co zostało między nami zepsute.
- A jeśli ty będziesz chciał to zrobić? – zapytała dziewczyna z ciekawością w głosie.
- Kociaku, ja nigdy nie będę chciał jej zerwać. – powiedział z pewnością.
Spojrzała na niego z politowaniem.
- Ale będziemy w normalnym związku. Ta umowa jest do sypialni. Nie do końca rozumiem w takim razie po co ci ten, jakby to nazwać, okres wypowiedzenia.
- Jeżeli coś pójdzie nie tak w sypialni i będziesz chciała ją zerwać, to najprawdopodobniej odbije się to na naszym związku. – odpowiada wciąż pisząc – Więc, wydaje mi się, że te siedem dni mi się należą. Jeśli po tym czasie nadal nie będziesz chciała wrócić, co mam nadzieję się nie stanie, to przestanę się z tobą kontaktować. I tyle. – kończąc swoją wypowiedź kiwnął głową i wydrukował aneks po chwili doczepiając go do umowy.
Oboje się pod nim podpisali, a Harry zaproponował kolację świętującą przypieczętowanie umowy.
***
Po zatrudnieniu dwóch nowych pracowników dziewczyny zdecydowały, że stać je na to, aby zatrudnić jeszcze dwóch. Interes szedł świetnie, a z czterema pracownikami przyjaciółki nie musiały się tak często pojawiać w kawiarni. Przyjeżdżały w niedziele policzyć utarg z całego tygodnia, wypełnić dokumenty i zrobić zamówienie. Wolny czas, który zyskały wypełniały spotkaniami z chłopakami. Związek Agnes z Niall’em rozkwitał i dziewczyna nigdy nie była szczęśliwsza. Niall okazał się być słodkim chłopakiem, który po niecałym miesiącu znajomości z blondynką, czuł, że nigdy nie mógłby być z kimś innym. Agnes zaczęła być jego całym światem i nie było dnia, w którym nie chciałby się z nią zobaczyć czy chociaż porozmawiać przez telefon. I chociaż blondynka mówiła, że wcale nie jest z tego zadowolona, jej mina kiedy widziała imię Niall’a na wyświetlaczu telefonu wskazywała na coś zupełnie innego.
Nina spotykała się z Harry’m jeszcze częściej, a w sprawach seksualnych nie posunęli się dalej niż pocałunki. Chociaż oczywiście miała coraz to więcej malinek. Harry’emu udało się nawet zostawić kilka na jej udach z czego cieszył się niezmiernie. Brunetka udała wzburzenie, ale siedząc w domu na swoim łóżku nie mogła przestać ich dotykać.
Dziewczyna widziała jak Harry zaczyna się niecierpliwić kiedy miesiąc zaczynał dobiegać końca. Jego pocałunki stały się jeszcze bardziej zaborcze, dłonie coraz częściej wędrowały śmielej i coraz ciężej było mu przerwać. Kiedy byli sami dziewczyna zawsze siedziała na jego kolanach. Jego ramiona musiały ją obejmować. W restauracji, czy czasami w kawiarni, do której przyjeżdżał rzadko, trzymał ją za dłoń lub obejmował ramieniem. I jak to bywa w życiu dobre czasy szybko się kończą. W tym wypadku zaczęło się od zwykłego telefonu.
***
Kiedy Nina weszła do kuchni, Agnes siedziała przy stole pijąc kawę i rozmawiając przez telefon. Kiedy tylko zauważyła brunetkę od razu zmieniła temat z rozmówcą.
- Tato, co wiesz o Harry’m Styles’ie? – zapytała, a Nina automatycznie usiadła przy stole i kazała jej włączyć na głośnik.
Blondynka przewróciła oczami, ale odsunęła telefon od ucha i położyła go na stole włączając głośno mówiący.
- Możesz powtórzyć bo coś przerwało – powiedziała Agnes.
- Styles? Jest synem prezesa „Styles Corporation’s”. A co? Dlaczego pytasz? – jego głos był zaniepokojony.
- A bo wiesz, poznałyśmy go na imprezie i po prostu wydawało mi się, że skądś znam jego nazwisko. – blondynka odpowiedziała i spojrzała na Ninę.
- To nie jest dobry pomysł żebyście były w kontakcie z tym chłopakiem kochanie. Doradzałbym zerwanie znajomości.
- Dlaczego?
- Po prostu to zrób.
- Skoro zacząłeś to skończ. Wiesz dobrze, że albo sam mi powiesz, albo dojdę do tego na własną rękę. – powiedziała Agnes pewnym głosem.
Jej ojczym westchnął ciężko.
- Pracowałem kiedyś dla jego ojca. Oprócz oficjalnej firmy ma jeszcze podziemie jeśli rozumiesz o czym mówię.
Agnes kiwnęła głową, ale Nina nią potrząsnęła. Blondynka westchnęła i pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- Nie, nie do końca.
- Mafia. Mówię o dużej londyńskiej mafii. Narkotyki, haracze i tym podobne. Przestałem dla niego pracować kiedy poznałem twoją matkę. Z tego co się orientuję jego syn ma kilka przecznic pod swoją ręką. Ojciec chce go przygotować na przejęcie obu biznesów. Dlatego właśnie uważam, że to nie jest towarzystwo dla was i doradzam zerwanie kontaktów.
Nina zaczęła ciężko oddychać i Agnes widziała, że zaraz wpadnie w panikę.
- Mafia? Boże… - zagrała zaskoczoną i przerażoną. – Masz rację. Zerwiemy kontakt. Dzięki Mark. Ale teraz musze już kończyć. Na razie. – powiedziała blondynka i po tym jak ojczym się z nią pożegnał, rozłączyła się.
Podeszła do brunetki i kazała jej oddychać równo z nią. Po jakimś czasie dziewczyna uspokoiła się na tyle, aby jej oddech wrócił do normy. Na twarzy była cała czerwona, a w jej oczach zebrały się pierwsze łzy. Trzęsącą się ręką złapała za papierosa i odpaliła go.
- Mafia? – pisnęła Nina.
- Uspokój się. Wiedziałam, że coś jest nie tak z tym chłopakiem. Ale muszę powiedzieć, że mnie zaskoczył. Spodziewałam się wszystkiego tylko nie tego.
- Agnes, ja… - brunetka spojrzała na nią i zaczęła kręcić głową.
- Wiem, ale nie panikuj. Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Jak na razie nie spotykaj się z nim. Powiedz, że jesteś zajęta kawiarnią, ja powiem to samo Horan’owi. Przynajmniej nie będzie to podejrzane.
Nina kiwnęła głową. Nie mogła w to uwierzyć. Harry był w mafii. Co więcej, był szefem mafii. Miała ochotę się popłakać. Nie wiedziała co powinna zrobić. Bała się być z nim w związku, bo chociaż Harry nigdy by jej nie skrzywdził to jednak ma wrogów. I choć w głębi serca nie sądziła, aby była dla niego aż tak ważna, jej natura panikary i tak wprowadzała niezłe spustoszenie w jej myślach. A najgorsze w tym wszystkim było to, że ona wcale nie chciała się z nim rozstać.
***
Dziewczyny nie widziały się z chłopakami od trzech dni. Agnes wiedząc, że Harry może wysłać kogoś do kawiarni zadecydowała, że powinny tam jeździć i spędzać w niej jak najwięcej czasu. Na początku i Harry i Niall byli nie ugięci. Nie mogli zrozumieć co może być aż tak ważnego, że nie mogli się zobaczyć nawet na chwilę przez te kilka dni. Nina o mało co, a zgodziłaby się na spotkanie gdyby nie Agnes. Stąd blondynka nie pozwoliła jej używać telefonu. Do tego wszystkiego kupiła gaz pieprzowy, rozkładane pałki i udało jej się dostać pozwolenie na broń. Uznała, że nie ma nic złego w małym zabezpieczeniu.
Trzeciego dnia kiedy siedziały w kawiarni przy stoliku i piły kawę, wszedł do niej Louis. Nina zaczęła lekko panikować, ale Agnes kazała jej się uspokoić. Tomlinson podszedł do ich stolika i przywitał się z dziewczynami po czym dosiadł się do nich.
- Mark – zawołała blondynka – Zrób proszę kawę dla naszego gościa. Biała bez cukru.
Louis kiwnął głową i uśmiechnął się do blondynki.
- Jak tam dziewczyny? Słyszałem, że jesteście zajęte. – powiedział chłopak patrząc na Ninę.
- Ta, jesteśmy – brunetka zaśmiała się nerwowo.
Agnes pokręciła tylko głową.
- A ty co? Wolne czy chciałeś nas odwiedzić?
Louis uśmiechnął się szeroko.
- A no dawno was nie widziałem. Tak samo jak ci wasi mężczyźni. Harry zaczął narzekać już pierwszego dnia. Ból w dupie mówię wam. – zaśmiał się.
Nina się zarumieniła, ale na szczęście nie zaczęła panikować na sam dźwięk imienia Styles’a, za co Agnes dziękowała samemu stwórcy.
Mark podszedł i postawił kawę przed Louis’em po czym wrócił do pracy.
- Macie czas? – Tomlinson zapytał i wziął łyka kawy, wzdychając usatysfakcjonowany.
- Tak, mamy. A co? – blondynka spojrzała na niego zaciekawiona.
- Może chciałybyście wybrać się do biura? Zobaczyć chłopaków. Zrobić im niespodziankę.
Nina automatycznie przeszła w stan paniki.
- Nie! – krzyknęła brunetka i po chwili zarumieniła się – To znaczy… nie wiem czy to jest, no wiesz, dobry pomysł. – zaśmiała się nerwowo.
Agnes wzniosła oczy do nieba.
- Uważam, że to genialny pomysł. – powiedziała.
Louis nadal patrzył dziwnie na brunetkę, ale spojrzał na Agnes i zaczął pić swoją kawę przedtem kiwając jej głową. Chwile z nim porozmawiały co pozwoliło Ninie uspokoić się chociaż troszeczkę i przestać panikować w jego towarzystwie. Kiedy chłopak skończył, wstał i zaczął zbierać się do wyjścia. Dziewczyny poszły do biura, aby się ubrać, a on obiecał, że poczeka na nie na zewnątrz.
- Zwariowałaś?! – kiedy tylko drzwi do biura zamknęły się za nimi Nina nie omieszkała wyrazić swojego zdania.
- Uspokój się. – Agnes spojrzała na nią z politowaniem. – Jedyne czego jestem pewna to to, że Harry, jakikolwiek by nie był, nigdy nie pozwoliłby, aby coś ci się stało. Tym bardziej z jego ręki. To samo tyczy się Niall’a.
- Wybacz, że nie jestem przekonana. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że są pierdoloną mafią! – brunetka krzyknęła.
- Zamknij się – syknęła do niej przyjaciółka. – Może wyjdź przed kawiarnię i wykrzycz to całej dzielnicy. Też będzie fajnie.
Oddech Niny znowu przyspieszył.
- Ja się po prostu boję. Wiesz, że to ty jesteś lepsza jeżeli chodzi o takie rzeczy. Ja zaraz panikuje.
- Wiem. Dlatego zaufaj mi i pozwól, że ja się tym zajmę. Okej?
Nina kiwnęła jej głową i obie wyszły z biura, pożegnały się z pracownikami i wyszły z kawiarni. Louis czekał na nie przy swoim samochodzie. Dziewczyny podeszły i Nina od razu wsiadła do samochodu przyjaciółki. Agnes wytłumaczyła Louis’owi, że pojadą swoim i już miała wsiadać za kierownicę, ale zanim to zrobiła usłyszała jak ktoś ją woła. Powiedziała do Tomlinson’a żeby poczekał minutkę, na co on kiwnął głową i wsiadł do swojego pojazdu.
Blondynka podeszła do Mike’a, który stał przed swoją naleśnikarnią.
- Co jest Mike?
- Agnes, to nie jest dobry pomysł żeby jechać z tym chłopakiem. Gdziekolwiek. – chłopak wyglądał na zmartwionego.
- Nie martw się. Wiem co robię.
- Ale-
- Nie – dziewczyna mu przerwała – Wiem co robię. Na razie.
Odwróciła się i wsiadła do samochodu.
***
Biuro mieściło się w małym budynku. Dziewczyny szły za Tomlinson’em długim korytarzem. Kiedy zbliżyły się do drzwi usłyszały krzyki. Louis stanął i zaczął nasłuchiwać. Nie mógł pozwolić na to, aby dziewczyny weszły na jakąś akcję w środku. Harry by go zabił.
- Stary, no to nieźle! – dało się słyszeć zza drzwi.
Na dźwięk tego głosu Louis cały się spiął.
- A jak tam ta twoja laska Harry? Już ją ruchałeś czy nie?
- Nick. – dziewczyny usłyszał chłodny i spięty głos Harry’ego.
- Stary, radzę ci zamknąć japę, chyba, że chcesz mieć ją przestrzeloną. – głos Niall’a doszedł do ich uszu.
- Chodźcie stąd dziewczyny, pokaże wam pokój socjalny. – wyszeptał Louis i już miał ruszyć w tamtym kierunku kiedy powstrzymała go dłoń Agnes.
- Stój tu. – powiedziała chłodno.
Obok Nina zaczęła zbliżać się do drzwi.
- Niall, człowieku! A ta twoja? Kurwa jakie szczęście cię spotkało! Miałeś ją tylko podłapać po to, żeby Harry mógł zaliczyć tę drugą, a ty mały chuju przy okazji sam sobie załatwiłeś. – Nick, jak go nazwał Harry wcześniej, zaczął się śmiać.
Louis cały zesztywniał. Agnes puściła jego ramię. Była w szoku. Korzystając z okazji brunet otworzył drzwi z impetem. Kiedy tylko to zrobił wszyscy, którzy w tym czasie znajdowali się w pomieszczeniu, odwrócili się z bronią w ręku.
- Spokojnie drużyno! – Krzyknął Louis nerwowo się śmiejąc – To tylko ja! I… dziewczyny przyszły w odwiedziny. – powiedział już mniej pewnie.
Chłopaki szybko schowali broń, ale Agnes nie umknął ten mały szczegół. Weszła do pomieszczenia, a tuż za nią Nina, która kurczowo trzymała swoją torebkę.
Harry spojrzał niepewny na Niall’a, po czym kiwnął mu lekko głową. Horan automatycznie odwrócił się do Agnes, uśmiechnął się i podszedł do niej.
- Agnes – powiedział nadal się uśmiechając.
Dziewczyna spojrzała na niego chłodno.
- Nie zbliżaj się do mnie. A już na pewno się do mnie kurwa nie odzywaj.
Niall cofnął się krok do tyłu i spojrzał na Harry’ego przerażony. Styles spojrzał na Agnes, a potem jego wzrok skierował się na brunetkę.
- Nina – wyciągnął w jej stronę dłoń i kiwając nią, dał jej znak, aby podeszła.
Dziewczyna stała jak przyrośnięta w jednym miejscu. Patrzyła na niego, ale nie drgnęła. Harry uniósł jedną brew i już miał ją zawołać jeszcze raz, kiedy ktoś mu przerwał.
- No, no, no. – Nick smirknął w stronę Niny – Niegrzeczny kociak. Muszę powiedzieć, że niezła sztuka Styles. Słodkie, małe kociątko. – Grimshaw ruszył w jej stronę, ale Agnes stanęła mu na drodze. - Niall, zajmij się swoją laską co? Zasłania mi.
Nagle dało się słyszeć trzask. Wszyscy spojrzeli w stronę Harry’ego, który stał, a jego fotel odjechał pod samą ścianę.
- Wypierdalaj stąd. – wydyszał w stronę Nick’a.
- Oj, no weź przestań. Droczyłem się tylko – brunet uśmiechnął się.
- Powiedziałem, wypierdalaj stąd.
- Radze ci Grimshaw, jak powiedział Harry, wypierdalać stąd bo sam cię kurwa wyprowadzę. – Louis podszedł do chłopaka.
Nick przewrócił oczami, ale powoli ruszył ku drzwiom. Zanim jednak postawił pierwszy krok Tomlinson podskoczył w miejscu udając, że chce się rzucić na chłopaka i delikatnie rozłożył przy tym ramiona. Nick odskoczył instynktownie i po chwili już go nie było. Louis odwrócił się do dziewczyn i uśmiechnął szeroko.
- Co za ciota. – powiedział patrząc na Agnes.
Dziewczyna zmierzyła go chłodnym spojrzeniem.
- No dobra. Może usiądziecie dziewczyny? Porozmawiajmy. – powiedział Zayn i usiadł na kanapie.
Harry przysunął swój fotel i usiadł. Naprzeciwko stał stolik, a wokół niego kanapy. Agnes kiwnęła głową ruszyła w stronę Zayn’a. Siadając naprzeciwko niego dała znać Ninie, aby ta również podeszła. Brunetka, wciąż trzymając kurczowo swoją torebkę, podeszła do stolika i usiadła obok Liam’a, który jak zwykle siedział obok Malik’a. Odkąd Nick wyszedł nie ośmieliła się spojrzeć na Harry’ego choćby jeden raz.
Niall obszedł kanapę, na której siedziała blondynka i usiadł na jej drugim końcu. Louis widząc to, wzruszył ramionami i usiadł obok Agnes. Kiedy tylko usadowił się wygodnie, nadal dumny z tego jak Grimshaw się go wystraszył spojrzał na Ninę z dużym uśmiechem na ustach.
- To co tam? Podobno byłyście bardzo zajęte interesem. – Tomlinson założył nogę na nogę.
- Tak! – krzyknęła brunetka, a Agnes spojrzała na nią jak na idiotkę – Cały czas byłyśmy w kawiarni, a co chciałeś wpaść? Tak? Chciałeś przyjść? Po co? Po co? A może po haracz co?! – dziewczyna w końcu spanikowała, a słowa same zaczęły wydobywać się z jej ust.
Louis wyglądał na zszokowanego, a jej przyjaciółka wzniosła oczy do nieba w cichej modlitwie.
- Słucham? – Tomlinson nadal był w szoku.
- Po paracz. Paracz, kumasz? – Nina zaśmiała się nerwowo – To znaczy spotkać się, no wiesz, poplotkować.
Zayn prychnął pod nosem.
- Jaki haracz Nina? O czym ty mówisz? – zapytał chłodno Harry, ale dziewczyna nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy.
- Dobra. Dość tej szopki. – powiedziała Agnes patrząc na Styles’a. – Wiemy, że jesteście w mafii. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Spodziewałam się wszystkiego, naprawdę, ale nie tego.
Nina zaczęła ciężej oddychać. Blondynka spojrzała na nią z politowaniem.
- Weź ty może inhalator, albo coś. – powiedziała do przyjaciółki sarkastycznie.
Ku jej zdumieniu, brunetka zaczęła grzebać w swojej torebce. Dłonie Niny trzęsły się tak mocno, że po chwili szukania upuściła torebkę i cała jej zawartość wysypała się na podłogę.
- Nina – zaczął Louis – po co ci gaz pieprzowy? I pałka? I… czy to broń?! – krzyknął chłopak zszokowany.
- Do samoobrony, a jak myślisz? – zapytała go dziewczyna.
Powoli zaczęła robić się wściekła. Agnes zauważyła zmianę w wyrazie jej twarzy. Teraz to dopiero będzie się działo, pomyślała.
- Nina. – Harry nie mógł uwierzyć, że jego kociak mógłby się go bać na tyle, aby nosić ze sobą broń.
- Co? – fuknęła dziewczyna, teraz patrząc mu prosto w oczy – No co? Zostały ci trzy dni Harry. Trzy dni, ale ty i tak to zniszczyłeś. No gratuluję – mówiła w tym samym czasie zbierając rzeczy z podłogi i wrzucając je z powrotem do torebki . W końcu się wyprostowała i znowu spojrzała na Harry’ego. – Umowa jest nieważna. Jak mogłeś? Jak mogłeś zrobić coś takiego?
Styles spojrzał na nią zdziwiony jej zachowaniem.
- A ty? – dziewczyna spojrzała na Niall’a – Ty mały, wredny… ty… ty śmieciu, ty. Jak mogłeś skrzywdzić moją przyjaciółkę? A wystarczyło powiedzieć jej prawdę. Ale nie. Po co? Przecież wszyscy jesteście tacy zajebiści. Wielka mafia! No naprawdę. Mam wrażenie, że nie jesteśmy godne żeby-
- Uspokój się. – powiedział Harry stanowczo.
- Nie tym razem – dziewczyna wzięła większy oddech. – Nie tym razem Styles.
Louis wraz z Zayn’em wciągnęli głośno powietrze. Brunetka nigdy nie powiedziała do Harry’ego po nazwisku.
- Dość tego. – Agnes podniosła się ze swojego miejsca – Wychodzimy.
Nina podniosła się i ruszyła w kierunku drzwi.
- Zostań. – wykrztusił Harry podnosząc się ze swojego miejsca.
Dziewczyna udała, że nawet go nie słyszy. Nagle z kanapy podniósł się Louis, który nie mógł już patrzeć na Niall’a ze łzami w oczach.
- Zaczekajcie. – chłopak wyciągnął rękę i chwycił Agnes za ramię.
I to był jego błąd. Dziewczyna obróciła się w jego stronę wcześniej chwytając go za dłoń. Po sekundzie Louis leżał na ziemi i cicho jęknął z bólu.
- Nigdy więcej mnie nie dotykaj. – warknęła w stronę Tomlinson’a i ruszyła do drzwi.
- Agnes. – usłyszała nagle cichy głos.
Odwróciła się w kierunku Niny.
- Chyba o czymś zapomniałaś. – brunetka spojrzała na nią.
Blondynka westchnęła cierpiętniczo.
- Nina. Idziemy. – powiedziała i znów ruszyła do drzwi tym razem z Niną stąpającą tuż za nią.
***
Chwilę po tym jak dziewczyny wyszły Harry usiadł ciężko na krześle.
- Nie wiem i powiem szczerze, że mnie to nawet nie obchodzi, jak to zrobisz, ale masz je tu przyprowadzić z powrotem Tomlinson. Teraz.
Z podłogi dało się słyszeć zgłuszony jęk chłopaka, który nadal leżał na podłodze z obolałym barkiem.
- Ja pójdę. – powiedział Zayn wstając z kanapy – Niall, rusz się, idziesz ze mną.
- Ale słyszałeś Agnes! – krzyknął zdruzgotany chłopak – Ona nie chce mnie widzieć!
- Weź się w garść i chodź. – Malik spojrzał na niego zniecierpliwiony – Nie chcesz jej stracić? – Niall kiwnął głową – To rusz dupsko i chodź za mną. – To mówiąc Zayn ruszył do drzwi i po chwili za nimi zniknął.
Niall poszedł za nim, po drodze mijając leżącego Louis’a.
Kiedy wyszli na zewnątrz Nina siedziała już w samochodzie, a Agnes miała właśnie wsiadać. Malik szybko przekalkulował swoje szanse i ruszył do drzwi pasażera.
- Nina. – powiedział kiedy dziewczyna spojrzała na niego.
Brunetka lekko spuściła szybę.
- Nina, nie możesz mnie zostawiać – powiedział Zayn, grając skrzywdzonego. – Jak, jak ja sobie poradzę bez ciebie? Co, co będzie z Liam’em. Przecież ja, ja nie będę wiedział co zrobić.
- Och, Zayn – powiedziała brunetka ze współczuciem i zaczęła spuszczać szybę niżej.
- Naprawdę Malik? Nisko upadłeś. – powiedziała Agnes patrząc na niego z politowaniem. – Zamknij te szybę Nina.
- Ale Nes, przecież… - brunetka spojrzała na nią swoimi wielkimi oczami i miną zbitego szczeniaka.
Blondynka tylko westchnęła.
- Zamknij to cholerne okno.
Nina kiwnęła głową i spojrzała na Zayn’a.
- Przepraszam. – wyszeptała i zamknęła okno.
Zayn spojrzał na blondynkę i po chwili odszedł od drzwi brunetki. Trudno, pomyślał. Styles zjebał niech naprawia. Zerknął na Niall’a i lekko kiwnął mu głową.
Horan podszedł do Agnes, a ona automatycznie wyprostowała się jak struna.
- Co, ty też będziesz grał? No dalej. Pokaż co potrafisz. Może dostaniesz Oscara. Obiecuję, że spróbuje się wzruszyć. – blondynka przewróciła oczami.
Niall otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale dziewczyna uniosła dłoń ubiegając go.
- Brawo. Jedna z najlepszych scen jakie w życiu widziałam. Gratuluje. – uśmiechnęła się sztucznie – A teraz zejdź mi z oczu.
Odwróciła się i wsiadła do samochodu. Niall wyczuwając, że to może być jego ostatnia szansa, rzucił się w jej stronę i zaczął krzyczeć jej imię. Dziewczyna spuściła szybę kilka centymetrów w dół.
- Nie wyraziłam się jasno? To może zrozumiesz bardziej bezpośrednio. Wypierdalaj. – w jej głosie było słychać wściekłość, a co było dla Niall’a najgorsze, smutek – Odpierdol się. Nigdy więcej nie chce cię widzieć na oczy, rozumiesz? Pytam czy rozumiesz?!
Chłopak był w stanie jedynie kiwnąć głową. Na jego oczach Agnes odjechała z piskiem opon.
- To koniec – wyszeptał i po raz pierwszy w życiu żałował, że kiedykolwiek zgodził się pomagać Harry’emu.



16.02.2016 o godz. 01:44

Nina otworzyła oczy i zaspana rozejrzała się po pokoju. Kiedy zobaczyła zieloną sukienkę, przewieszoną przez krzesło, wspomnienia z wczorajszego wieczoru powróciły do niej ze zdwojoną siłą. Szczerząc się do siebie jak idiotka, zaczęła kopać nogami i śmiać się ze szczęścia. Doszło nawet do tego, że krzyknęła w poduszkę. Położyła się na wznak, a jej dłoń powędrowała do szyi, w miejsce, w które Harry ją wczoraj całował. I dotykał. I pieścił jej ciało. Przewróciła się na brzuch i znowu zaczęła krzyczeć do poduszki. Podniosła głowę i wzrokiem szukała swojego telefonu. Z podekscytowaniem złapała za niego i szybko odblokowała mając nadzieję na wiadomość od Styles’a.
Rozczarowanie było ogromne kiedy okazało się, że żadna taka nie przyszła. Z westchnieniem odłożyła telefon i wstała z łóżka kierując się pod prysznic.
Ciuchy, w których spała wrzuciła do kosza na pranie i weszła pod gorący strumień wody. Stała w bezruchu kilka minut, próbując rozluźnić napięte mięśnie. Kiedy w końcu wyszła, wytarła się dokładnie ręcznikiem i nago weszła do sypialni. Ubrała się w wygodne ciuchy i wyszła do kuchni.
Agnes siedziała przy stole, pijąc już kawę.
- Gotowa na następny dzień pracy? – blondynka zapytała, ręką pokazując jej kubek z gorącą kawą stojący na blacie.
Nina kiwnęła tylko głową i upiła kawy, po chwili siadając do stołu. Odpaliła papierosa i powoli piła swoją kawę.
Kiedy dziewczyny były gotowe do wyjścia, wsiadły w samochód i pojechały do swojej kawiarni.
Dzień był całkiem ciężki, jednak przyjaciółkom to nie przeszkadzało. Lubiły kiedy był ruch, zwłaszcza, że dopiero otworzyły i cieszyły się z każdej kolejki. Na koniec dnia, kiedy wszystko już posprzątały, poszły do biura, aby zliczyć utarg i zamknąć dzień.
- Potrzebujemy pracowników – wypaliła Nina, patrząc na utarg. – Jeżeli mamy same tak zapieprzać, to niedługo nie będziemy miały czasu dla siebie. A patrząc na zyski, możemy sobie pozwolić na dwóch i pracować z nimi zmianowo.
Agnes kiwnęła głową. Prawda była taka, że otwierały kawiarnię o ósmej i zamykały o osiemnastej, ponieważ nie mogły sobie pozwolić na pracę dłuższą niż dziesięć godzin. A praca zmianowa pozwalała im na co drugi dzień wolny.
- Dam ogłoszenie i zobaczymy kto się zgłosi. – blondynka zamknęła laptopa, złapała segregator i odstawiła go na półkę.
Nina wzięła utarg i schowała go do sejfu. Dziewczyny pozbierały swoje rzeczy i wyszły przed kawiarnię, zamykając ją i po chwili jechały już w stronę domu.
Brunetka nie mogła się doczekać powrotu, ponieważ zapomniała swojego telefonu i nie mogła nawet sprawdzić czy Harry do niej dzwonił, albo pisał. Kiedy w końcu zaparkowały pod mieszkaniem i weszły do środka, dziewczyna od razu ruszyła w stronę swojej sypialni i złapała za telefon, odblokowując go. Miała kilka nieodebranych połączeń od Harry’ego i kilkanaście wiadomości. W większości z nich Harry pytał gdzie jest i dlaczego nie odbiera. Jednak to ta ostatnia zwróciła jej największą uwagę.
„Wiem już, że jesteś w kawiarni i nic ci nie jest. Masz poważne kłopoty kociaku.”
Nina zachichotała pod nosem. Wiedziała, że Harry nic jej nie zrobi, ale postanowiła się najpierw wykąpać i oddzwonić do niego później. Wzięła szybki prysznic, nakładając, za dużą na nią koszulkę, położyła się do łóżka. Złapała za telefon i wybrała numer do Harry’ego. Nie musiała długo czekać.
-Masz poważne kłopoty – usłyszała jego opanowany głos.
Zachichotała.
- Ach tak?
- Na twoim miejscu bym się nie śmiał.
Nina przestała się uśmiechać. Harry brzmiał na wkurzonego.
- Zapomniałam telefonu. Przepraszam.
- Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo się martwiłem Nina. – słyszała jak ciężko oddychał. – Wysłałem nawet kogoś do kawiarni, żeby sprawdził czy nic ci nie jest.
- Przepraszam – szepnęła.
Przez chwilę na linii było cicho. Dziewczyna domyślała się, że Harry próbował się opanować.
- Po prostu nigdy więcej tego nie rób. Muszę wiedzieć, że nic ci nie jest. Muszę być tego pewny, rozumiesz?
- Tak, rozumiem. Jeszcze raz przepraszam. – dziewczyna westchnęła i położyła się na boku z telefonem przy uchu.
- Dobrze. Jak ci minął dzień kociaku? – brzmiał teraz na rozluźnionego.
- Było trochę ciężko, ale dałyśmy radę.
-Może powinniście kogoś zatrudnić? Im więcej pracujesz, tym mniej czasu poświęcasz mi. A z tego co pamiętam, to ty byłaś tą, które nalegała, że musimy się lepiej poznać.
- Harry… - dziewczyna westchnęła – Dzisiaj wieczorem Agnes da ogłoszenie, że szukamy pracowników. Poszukujemy dwóch, żebyśmy mogły pracować z nimi na zmiany. W ten sposób co drugi dzień będziemy miały wolne.
- Bardzo dobry pomysł. – pochwała Harry’ego sprawiła, że Nina się zarumieniła, a jej humor zdecydowanie się poprawił.
- Trochę to potrwa zanim będą mogli zostać sami w kawiarni, ale na pewno będzie się to opłacało.
- Chcę się z tobą jutro zobaczyć.
Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie.
- Następna randka?
- Jedna z wielu nadchodzących, kochanie. Przyjadę jutro po ciebie do kawiarni.
Brunetka kiwnęła głową i dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że Harry jej nie widzi.
- Dobrze. – powiedziała i ziewnęła do słuchawki.
Była zmęczona i czuła jak oczy same jej się zamykają.
- Idź spać. Jutro do ciebie zadzwonię. I radze ci mieć ze sobą telefon.
- Okej. – szepnęła i znowu ziewnęła delikatnie.
- Dobranoc kociaku. Słodkich snów. – Harry szepnął do słuchawki, a ona uśmiechnęła się delikatnie i kiwnęła głową.
- Dobranoc.
Rozłączyła się i ustawiła budzik na rano. Była padnięta. Odłożyła telefon i w ciągu kilku minut już spała.
***
Dzień minął jej bardzo szybko i nim się obejrzała już zamykały kawiarnię. Agnes wiedziała, że przyjedzie po nią Harry i niezbyt się tą informację przejęła. Z tego co Nina się orientowała, blondynka zaprosiła Niall’a do ich domu, na dzisiejszy wieczór. Także nawet cieszyła się, że jej tam nie będzie i te dwa gołąbki będą miały odrobinę prywatności. Kiedy wyszły przed kawiarnię Harry już na nią czekał. Opierał się o drzwi swojego samochodu i patrzył w telefon. Kiedy usłyszał, że dziewczyny są już na zewnątrz, schował telefon do swojej kieszeni. Podszedł do nich, delikatnie się uśmiechając i od razu objął Ninę w pasie swoimi ramionami. Nachylił się i pocałował jej policzek.
- Witaj kociaku.
Brunetka uśmiechnęła się do niego i nadal będąc w jego ramionach, obróciła się do Agnes.
- Widzimy się wieczorem… albo nie – Nina smirknęła.
Blondynka spojrzała na nią z pod byka.
- Pierdol się.
Brunetka zaczęła się śmiać, na co jej przyjaciółka pokazała jej faka i wsiadła do samochodu. Po chwili jednak spuściła okno w samochodzie i krzyknęła „ Miłego wieczoru”, po czym odjechała.
– Agnes była dzisiaj milsza niż zwykle.
Nina uśmiechnęła się szeroko.
- Widzi się dzisiaj z Niall’em. Może dlatego.
Harry kiwnął lekko głową. Złapał ją za rękę i pociągnął do samochodu. Pomógł jej wsiąść i za chwilę jechali już ulicami Londynu.
- Gdzie jedziemy? – zapytała dziewczyna bawiąc się jego pierścionkami.
Chłopak tak jak poprzednio trzymał ją za dłoń.
- Do mnie.
Te dwa słowa wystarczyły, aby dziewczyna cała się spięła. Do niego? Ale przecież… Przecież ona. One jeszcze nigdy z nikim. I zgodzili się, że przez miesiąc będą się umawiać. Ona nie jest gotowa.
Harry poczuł, że Nina mocniej ścisnęła jego rękę. Zerknął na nią i zobaczył panikę wypisaną na jej twarzy.
- Czym się tak denerwujesz?
Dziewczyna podskoczyła i spojrzała na niego przerażona.
- Ja… ja po prostu stresuję się tym, że jedziemy do ciebie. No wiesz, pierwszy raz i takie tam.
Kiedy tylko zrozumiała co powiedziała, zarumieniła się cała i zaczęła ciężej oddychać. Nie panikuj, powiedziała sobie. Posiedzimy i to wszystko. Pierwszy raz odkąd dziewczyna go poznała usłyszała jego prawdziwy śmiech. Głęboki, głośny i szczery. Spojrzała na niego zszokowana, ale chwilę później dołączyła do niego i w radosnej atmosferze dojechali do domu chłopaka.
Willa była całkiem sporych rozmiarów. Wielka automatyczna brama i długi podjazd, na którego końcu znajdowała się okrągła fontanna. Ninę najbardziej zdziwiła ilość ochroniarzy. Rozumiała, że Harry jest bogaty. Ale po co ochroniarze?
Chłopak zatrzymał się koło fontanny i pomógł jej wysiąść z samochodu. Objął ją ramieniem i skierowali się ku drzwiom wejściowym. Harry kiwnął dwóm ochroniarzom tam stojącym, a dziewczyna wyszeptała ciche dzień dobry.
Brunet zaprowadził ją do wielkiego salonu i posadził na kanapie.
- Chcesz coś do picia? Wino? – uśmiechnął się do niej.
Uśmiechał się przy niej coraz częściej.
- Poproszę wodę.
Nina nie chciała wina. Nie daj Boże zrobiłaby coś głupiego po alkoholu. Zresztą jutro musiała iść do pracy.
Chłopak kiwnął głową i wyszedł z salonu. Po chwili był z powrotem ze szklanką wody w ręku. Dziewczyna uśmiechnęła się w podziękowaniu i wzięła łyka, odstawiając szklankę na stół. Harry usiadł obok niej i obejmując ją ramieniem, przyciągnął ją bliżej siebie.
- Myślę, że nadszedł czas abyśmy porozmawiali - chłopak spojrzał na nią – To nic złego – dodał kiedy poczuł jak dziewczyna cała zesztywniała.
- O czym? – zapytała zaciekawiona.
Skoro mówił, że to nic złego, to chyba nie kłamał, prawda? Pomyślała.
- O nas. O naszym związku.
Złapał ją mocniej i posadził sobie na kolanach. Kiedy zaczął mówić, cały czas patrzył jej w oczy, obserwując jej reakcje.
- Tak jak powiedziałem ci wcześniej, moje związki nie są normalne. Wcześniej, przed tobą, miałem tylko… uległe.
Oczy dziewczyny rozszerzyły się w szoku.
- Jak… jak w Pięćdziesięciu Twarzach Grey’a? – to było jedyne, co przychodziło jej do głowy.
Harry warknął.
- Nie tak. Nie z tobą. Ty i ja jesteśmy w związku. W romantycznym związku. To pierwszy raz kiedy w takim jestem. Jednakże… jeżeli chodzi o sprawy seksualne – dziewczyna zarumieniła się – to jestem dominantem. Zanim dojdzie do seksu to chcę, abyś wiedziała jak to będzie wyglądać.
Nina kiwnęła głową.
- Mam przygotowane dla ciebie papiery, w których będziesz miła wypisane wszystkie fetysze. Masz je przejrzeć i zastanowić się, które będziesz chciała spróbować, a których zdecydowanie nie chcesz. Rozumiesz?
Znowu kiwnięcie.
- Dobrze. Zrobimy to tutaj. Pomogę ci i wytłumaczę to czego nie będziesz rozumiała. Ale najpierw muszę wiedzieć czy jesteś na to gotowa. Zrozum proszę, że wcale nie musimy tego robić. Ale nie licz również na waniliowy seks. – smirknął – Lubię… na ostro. – ostatnie słowa wyszeptał z ustami tuż przy jej własnych.
Dziewczynę przeszedł dreszcz przyjemności. Po chwili Harry już ją całował. Jego dłonie ścisnęły jej biodra i po chwili powędrowały na plecy, aby przysunąć ją jeszcze bliżej. Przyciskając ją do swojej klatki piersiowej, obrócił ich tak, że Nina leżała na kanapie, a Harry usadowił się między jej nogami.
Zjechał ustami na jej szyję. Całował każdy skrawek, który jego usta były w stanie dosięgnąć. W jednym punkcie został na dłużej i zaczął ssać kawałek delikatnej skóry. Dziewczyna jęknęła z przyjemności.
- Jeżeli będziesz wydawała z siebie takie dźwięki – polizał malinkę, którą zrobił chwilę temu – to przysięgam, że wezmę cię tu i teraz.
Dziewczyna zesztywniała. Harry poczuł, jak jej ręce mocniej zaciskają się na jego ramionach. Spojrzał na nią zaskoczony.
- Co się stało?
- Harry… - Nina była cała czerwona i za nic nie chciała spojrzeć mu w oczy. – Bo ja… - wzięła głębszy wdech, zbierając całą swoją odwagę – Nigdy nie byłam z żadnym mężczyzną. Seksualnie.
Dziewczynie wydawało się, że Harry przestał oddychać. Cisza jaka nastała w pomieszczeniu była dla niej nie do zniesienia. Dłonie Niny zaczęły się trząść. Zaczęła się podnosić i spychać Harry’ego z siebie. Wiedziała. Od początku przeczuwała, że tak będzie. On zaraz zacznie się śmiać, a jej serce pęknie na tysiąc kawałków. Nagle Harry złapał ją za nadgarstki tym samy powstrzymując ją przed wstaniem. Jego źrenice były rozszerzone, a spojrzenie, które jej posłał zmroziło ją od stóp do głów. Wziął jej ręce nad głowę i jedną dłonią przytrzymał nadgarstki. Druga dłoń złapała ją za biodro. Przycisnął krocze do jej bioder. Oczy dziewczyny rozszerzyły się w szoku. W końcu to poczuła. Był podniecony. Zbliżył twarz do jej szyi i znowu zaczął ją całować.
- Boże – mruknął – nie ułatwiasz mi. Teraz to już na pewno nie dam ci uciec. – szeptał między pocałunkami.
Dziewczyna jęknęła, a biodra Harry’ego zaczęły się ocierać o jej krocze. Ścisnął mocniej jej biodro, jego usta powoli zbliżały się do jej.
- Powiedz to jeszcze raz – szepnął, a jego gorący oddech owionął jej usta – Powiedz, że jestem pierwszy, że będę pierwszy we wszystkim. – Nina znowu jęknęła.
Jej podniecenie zaczęło wychodzić poza granice, które sobie wyznaczyła.
- Powiedz to – warknął i ugryzł jej dolną wargę.
- Tak – szepnęła, nie ufała swojemu głosowi na tyle, aby powiedzieć to głośniej – Jesteś pierwszy.
Jak tylko te słowa opuściły jej usta Harry zaczął ją całować. Pocałunek był namiętny, zaborczy. Puścił jej nadgarstki i teraz obie jego dłonie błądziły po jej ciele. Jego biodra ocierały się o jej ze zdwojoną siłą. Nina miała wrażenie, że jej podbrzusze zaraz wybuchnie i wyleci z niego milion motyli.
Kiedy w końcu się od niej odsunął, dziewczynie brakło tchu. Razem z Harry’m ciężko oddychali patrząc sobie w oczy. W końcu chłopak podniósł się i łapiąc ją za biodra podniósł do siadu, by po chwili znowu mieć ją na kolanach. Teraz jednak dziewczyna wyraźnie czuła jego podniecenie.
- Czy ty… - zaczęła pytać, po czym zarumieniła się i spojrzała znacząco na jego krocze.
Chłopak westchnął cierpiętniczo.
- Wiem, że chcesz poczekać, więc poczekamy. Nie martw się. Dam sobie rade.
Jeżeli było to możliwe dziewczyna zarumieniła się jeszcze bardziej.
- Tylko błagam kociaku – spojrzała mu w oczy – Nie wierć się.
Kiwnęła tylko głową i spojrzała na papiery leżące na stole. Harry sięgnął ręką i po chwili miał je w ręku, podając jej kartki.
Nina nie wiedziała czego się spodziewać, ale na pewno nie dwóch wydrukowanych stron, gdzie listą były wypisane fetysze, przy których mogła zaznaczyć: tak, nie lub może. Na samym dole była również tabelka, w której mogła wypisać swoje alergie lub pomysły na inne… gry. Przeczytała całość po czym spojrzała na Harry’ego.
- Tak jak mówiłem, jeżeli nie chcesz to możemy-
Dziewczyna przerwała mu i wyciągnęła rękę w stronę chłopaka.

- Długopis. – powiedziała.
Harry posadził ją obok, wstał i podszedł do szafki, z której wyciągnął pióro. Podał je dziewczynie i usiadł cały czas ją obserwując.
- Na liście znajdują się te rzeczy, które uznałem za stosowne i które sam lubię. Jeżeli będziesz miała jakieś pytanie, nie wahaj się go zadać.
Nina kiwnęła głową i zabrała się do pracy.

Seks analny
Korki analne
Zawiązywanie oczu
Bondage
Dildo
Wykonywanie poleceń
Ciąganie za włosy
Masturbacja
Seks francuski
Klęczenie
Kary
Klapsy
Zakaz orgazmu
Drapanie paznokciami
Połykanie spermy
Tatuaże
Kuszenie
Łaskotki
Biczowanie
Kostki lodu
Zostawianie śladów
Golenie
Zmiana imion
Posłuszeństwo

Przeczytała listę jeszcze raz i od razu spojrzała na Harry’ego.
- Nie wiem, czy jestem w stanie ją wypełnić – westchnęła.
Nie rozumiała większości rzeczy z listy. Bo niby bondage… Co to jest do jasnej cholery.
Harry westchnął i przysunął się do niej. Zabrał jej listę, pióro i zaczął tłumaczyć.
- Ja będę zaznaczał, a każdą pozycję na liście od razu ci tłumaczył. Ostrzegam tylko, że musisz być szczera co do odpowiedzi, rozumiesz? To nie jest zabawa.
Dziewczyna kiwnęła głową, ułożyła dłonie na podołku i czekała aż Harry zacznie.
Chłopak uśmiechnął się delikatnie na ten widok. Idealna uległa.
- No dobra. Anal. Wiesz co to jest? – zapytał, a ona kiwnęła głową – Posłuchaj kociaku. Jeżeli będziemy to robić to potrzebuje słów. Mów do mnie, a nie kiwasz głową.
Dziewczyna odruchowo kiwnęła głową, ale widząc wzrok Harry’ego po chwili dodała – Rozumiem. Wiem co to anal – zarumieniła się wypowiadając to słowo – I szczerze mówiąc, nie wiem czy tego chce.
Chłopak kiwnął głową i napisał „może”. W ciągu godziny, Styles wytłumaczył jej większość pojęć i dziewczyna miała mniejszy lub większy obraz całej sytuacji. Wytłumaczył jej również, że kary i ich dokładny spis znajdzie się w umowie, którą ma dla niej przygotowaną. W niej również będzie mogła zaznaczyć zmiany, przy punktach, w których nie będzie do końca przekonana. Na większość rzeczy dziewczyna się zgodziła. A na jeszcze inną część poczuła ekscytację. Jednak jak się po chwili okazało jej podniecenie mieszało się ze strachem. Biczowanie wzięła na może, ale Harry zapewnił ją, że jest to bardzo przyjemna praktyka. Nie jest też przekonana co do tatuażu.
- Ten tatuaż, to co to właściwie miałoby być? – zapytała zaciekawiona.
Harry uśmiechnął się do niej uroczo.
- Moje inicjały – dziewczyna nabrała powietrze w płuca. Inicjały? – Tatuaż jak i zostawianie śladów są dla mnie bardzo… podniecające. – wyszeptał – Będziesz miała na ciele moje znaki. – przesunął ręką po jej policzku i zjechał na szyję – Moje malinki, które pokażą innym, że jesteś zajęta – opuszkiem palca delikatnie nacisnął na malinkę, którą zrobił. – Do tatuażu nie będę cię zmuszał. Możesz go zrobić lub nie. Jednak nie powstrzymam się przed oznakowaniem ciebie jako mojej. – zaakcentował ostatnie słowo i rzucił się na nią rzucając listę wraz z piórem na stół.
Jego usta przyczepiły się do jej obojczyka i zaczął mocno ssać, na zmianę liżąc i gryząc to miejsce. Dziewczyna jęknęła kiedy ugryzł ją szczególnie mocno. Harry odsunął się i zaczął podziwiać swoje dzieło. Spojrzał w zarumienioną twarz Niny i uśmiechnął się.
- Chodź, odwiozę cię do domu. – złapał ją za dłoń i pomógł wstać.
Kiedy żegnał się z nią pod jej domem, obiecał, że wyśle jej umowę na maila. Dziewczyna zapytała skąd go weźmie skoro mu nie podała, na co on się tylko uśmiechnął i pocałował ją w czoło na pożegnanie. Nina weszła do mieszkania zamykając za sobą drzwi i oparła się o nie z westchnięciem. Jej dłoń samowolnie skierowała się na obojczyk i trzęsącymi się palcami lekko przycisnęła malinkę.
Wchodząc do swojego pokoju szczerzyła się jak głupi do sera.
03.02.2016 o godz. 15:07

Obudziła się z bólem w prawym ramieniu. Podnosząc się na łóżku, wspomagając się lewą ręką, powoli usiadła i zaczęła ściągać koszulkę. Na ramieniu był już widoczny siniak w kształcie dłoni. Nina westchnęła ciężko i z powrotem nałożyła koszulkę. Z ociąganiem wstała i skierowała się w stronę kuchni z zamiarem zrobienia sobie kawy. Włączyła czajnik, przygotowała kubek i usiadła przy stole, czekając aż woda się zagotuje.
Agnes jeszcze nie wstała, więc pewnie w nocy rozmawiała z Niall’em i teraz odsypia. W tym właśnie momencie Nina przypomniała sobie, że ma dzisiaj randkę. I to nie z byle kim, ale z Harry’m. Podniosła się szybko i pobiegła do pokoju. Złapała za telefon i zobaczyła, że dostała wiadomość.
„Do zobaczenia dzisiaj wieczorem kociaku. Będę punkt siódma.”
Nina odetchnęła głęboko. Jednak to nie był sen. Naprawdę ma randkę z Harry’m! Trzymając telefon w dłoni ruszyła w stronę kuchni. Woda już się zagotowała, więc zalała kawę i dolała mleka. Wzięła kubek i poszła do salonu, gdzie włączyła telewizor. W tej chwili niezbyt ją interesowało co właśnie leci. Trzymając w jednej dłoni kubek kawy, odblokowała telefon i zaczęła pisać wiadomość do Styles’a.
„Skąd ta pewność, że chcę z tobą wyjść?”
Uśmiechnęła się do siebie. Pogra niedostępną, a co. Kto jej zabroni.
„Jeżeli chciałaś pograć niedostępną to już za późno. Idziemy do restauracji.”
Najwyraźniej Harry.
„Jesteś zbyt pewny siebie Styles”
„Wezmę to za komplement.”
„W tym wypadku raczej nim nie jest”
„Nina...”
Brunetka westchnęła do siebie. Była pyskata i kiedy musiała to potrafiła walczyć o swoje. Jednak dobrze wiedziała, że nigdy nie będzie Agnes. I taka zwykła wiadomość od Harry’ego od razu odebrała jej chęci do jakichkolwiek pogrywek. Była zbyt uległa, wiedziała o tym, ale nie potrafiła, jak i również nie chciała, nic z tym zrobić. Jest jaka jest.
„Wybacz.”
„Nie masz za co przepraszać kociaku. Po prostu uznajmy, że to się nigdy nie wydarzyło. X”
Nina wpatrywała się w sms’a jak zaczarowana. Harry Styles właśnie wysłał jej buziaka. Zaczęła cicho popiskiwać ze szczęścia i lekko podskakiwać na kanapie. Agnes miała rację. Podobał jej się. Bardzo jej się podobał.
- Co ty wyprawiasz?
Zaspana blondynka stała w wejściu do salonu patrząc na nią jak na idiotkę. Nina uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Harry zaprosił mnie wczoraj na randkę.
- Aha... Super.
- Może trochę więcej entuzjazmu?
- Aha… Zajebiście.
Nina przewróciła oczami i zaczęła odpisywać na wiadomość.
„W takim wypadku do zobaczenia o siódmej”
Zastanowiła się jeszcze i w końcu dopisała „x” na końcu. Zablokowała telefon i wstała z kanapy, ruszając w stronę kuchni. Agnes właśnie zalewała sobie kawę. Nina usiadła przy stole i odpaliła papierosa. Blondynka dołączyła do niej po chwili, siadając na krześle i odpalając swoją fajkę.
- Ciężka noc? – zapytała Nina złośliwie.
Przyjaciółka spojrzała na nią z pod byka.
- Ta kreatura gadała ze mną do drugiej w nocy. O tej godzinie to ja się przewracam na drugi boczek wiesz? To nie na moje nerwy – Agnes zaciągnęła się dymem, przytrzymała go chwilę i wypuściła nosem.
Nina zaczęła się śmiać. Widziała po swojej przyjaciółce, że mimo narzekania była bardzo zadowolona ze swojego romansu z Niall’em. Chłopak był bardzo miły i przyjazny. Pasował do niej. Dziewczyna pomyślała o Harry’m. Byli totalnymi przeciwieństwami. On zaborczy, wiecznie chłodny i opanowany. A ona? Jest zwykłą dziewczyną i zdecydowanie do niego nie pasowała. Co on w niej zobaczył, jest i chyba wiecznie, będzie dla niej tajemnicą. Wraz z tymi myślami wstała od stołu i postawiła kubek w zlewie.
- Idę wziąć prysznic. – powiedziała do Agnes, która kiwnęła głową i zaczęła coś pisać w swoim telefonie.
Będąc w łazience, Nina rozebrała się i weszła pod prysznic. Agnes zawsze była tą, która miała większe powodzenie u chłopaków. Nina była tą dziewczyną, która zawsze jest ekstra kumpelą, ale nigdy nikim więcej. Czasami ją to bolało. Wiedziała, że to nie wina Agnes, że wszyscy faceci na nią lecieli. Wiedziała również, że jej przyjaciółka miała gdzieś zaloty chłopaków. Co oczywiście nie zmieniało faktu, że ona nadal czuła się nie atrakcyjna. Dlatego wielkim szokiem było dla niej kiedy Harry zainteresował się właśnie nią.
Czyżby… może to był zakład? Nina potrząsnęła głową i wyszła z pod prysznica.
Nie. Nie pozwoli sobie na takie myśli. Ledwo znała Harry’ego, ale była pewna, że nigdy nie założyłby się o to czy przeleci jakąś dziewczynę. Zaczęła się pośpiesznie wycierać uważając na swoje ramię. Obwinęła się ręcznikiem i wyszła do swojego pokoju. Właśnie podchodziła do szafy, aby coś na siebie włożyć, kiedy w tym samym momencie do jej pokoju weszła Agnes
- Słuchaj, nie uwierzysz co… - blondynka spojrzała na jej ramię – Co to jest? – zapytała chłodno.
Nina westchnęła głośno. Nie było sensu kłamać.
- Wczoraj w pubie, kiedy wyszłam na papierosa, jakiś koleś się mnie uczepił. Złapał mnie mocniej za ramię, ale pojawił się Louis i go przegonił. Nic wielkiego się nie stało.
- Nic wielkiego powiadasz? – Agnes skrzyżowała ręce na piersiach. – Jak miał na imię?
- Kto?
- Ten koleś. Jak miał na imię. – Agnes warknęła.
- Nawet nie wiem! Nes daj spokój, przecież mówię, że nic takiego się nie stało. Zejdzie.
Agnes zmierzyła ją wzrokiem, po chwili kiwając głową. Nina odwróciła się w stronę szafy i zaczęła szukać czegoś do ubrania.
- No to co się stało? Chciałaś mi coś powiedzieć.
- Ach tak. Na stronie naszej kawiarni zaczęli się wypowiadać ludzie jaka to nie jest super kawiarnia i pyszna kawa i właściwie to jak bardzo są zadowoleni i takie tam. – blondynka zaczęła się do niej uśmiechać.
Nina odwzajemniła uśmiech i po tym jak się ubrała podeszła do przyjaciółki i uściskała ją.
- Mówiłam, że wszystko się ułoży – powiedziała do niej Agnes.
Brunetka ścisnęła ją mocniej i odsunęła się.
- A tak a propos kochana. Radzę ci założyć coś na długi rękaw. Coś mi mówi, że jak Styles to zobaczy, to nie będzie zadowolony. – Agnes spojrzała na nią z powagą.
- Wiem – Nina westchnęła ciężko – Mam taką jedną sukienkę na długi rękaw. Planowałam ją założyć.
Blondynka kiwnęła głową i zaczęła wychodzić z pokoju.
- Chodź, obejrzymy jakiś film. Masz jeszcze sporo czasu do tej randki.
Nina uśmiechnęła się do przyjaciółki i razem skierowały się w stronę salonu, po czym rzuciły się na kanapę i zaczęły maraton.
***
W końcu zdecydowała się na sukienkę w kolorze butelkowej zieleni. Nie była na długi rękaw, ale idealnie pasował do niej sweterek, który założyła. Buty na koturnie, włosy rozpuszczone i delikatny makijaż. Agnes nalegała na czerwoną pomadkę, ale Nina doszła do wniosku, że może pojawi się jakiś pocałunek i wolałaby nie rozmazać czerwonej szminki i wyglądać jak klaun. Oczywiście, że miała nadzieję na pocałunek. To był jej pierwsza randka z Harry’m i marzyła o tym, aby zakończyła się pocałunkiem. Każda dziewczyna marzy o swoim pierwszym pocałunku z chłopakiem, które jej się podoba i brunetka nie była inna.
Agnes zmierzyła ją od góry do dołu i pokiwała głową.
- Akceptuję – powiedziała i uśmiechnęła się do Niny.
Brunetka przewróciła oczami i chciała coś powiedzieć, ale w tamtej właśnie chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Nina cała zesztywniała. Była podekscytowana, ale jednocześnie czuła, że zaczyna wpadać w panikę. A co jeśli mu się nie spodoba? A jak się wygłupi? Kawałek jedzenia utknie jej między zębami? Boże…
- Nie panikuj. – Agnes położyła jej dłoń na ramieniu i uśmiechnęła się.
Blondynka podeszła do drzwi i zaczęła je otwierać kiedy Nina zakładała już płaszcz. Musiała się pospieszyć. Nie daj Boże Agnes będzie chciała pogadać z Harry’m albo strzelić mu jakąś mowę.
- Harry. – usłyszała opanowany ton głosu Agnes.
- Agnes. – chłopak odpowiedział jej w ten sam sposób.
- Nina. – dziewczyna się wtrąciła – Skoro wszyscy się już znamy, możemy iść?
Brunetka podeszła do Harry’ego i uśmiechnęła się delikatnie. Wyglądał jak młody bóg. Włosy w artystycznym nieładzie, czarne spodnie, biała koszula i gruby płaszcz. Oczywiście płaszcz rozpięty. Ona tak bardzo się starała dobrze wyglądać, a on rzygnął jej na to wszystko swoją twarzą. Typowe.
Harry spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie po czym wystawił łokieć, a ona podała mu ramię.
- Na razie. – Nina powiedziała do przyjaciółki i ruszyła razem z Harry’m w stronę jego samochodu.
Chłopak otworzył jej drzwi po czym pomógł wsiąść, śmiejąc się pod nosem. Dziewczyna nie dość, że była malutka to jeszcze nawet na koturnach miała trudności z wsiadaniem do jego rang rovera. Mały, słodki kociak, pomyślał i obszedł samochód, aby wsiąść za kierownicę. Odpalił maszynę i ruszył z pod domu dziewczyn.
- Gdzie jedziemy? – brunetka zapytała, patrząc na Harry’ego.
- Na kolację.
- Tyle wiem. Ale dokąd? – Nina zapytała niecierpliwie.
Harry spojrzał na nią chłodno na co dziewczyna od razu się zarumieniła i spuściła głowę. Chłopak położył jedną dłoń na jej udzie, po czym przesunął ją w górę i chwycił dłoń dziewczyny splatając ich palce.
- To niespodzianka. – powiedział.
Nina zarumieniła się jeszcze bardziej i delikatnie ścisnęła jego dłoń. Chłopak uśmiechnął się do siebie i skupił całą swoją uwagę na drodze, nadal nie puszczając dłoni dziewczyny.
***
Zatrzymali się obok ogromnego budynku mieszczącego się tuż przy Tamizie. Harry wysiadł z samochodu. Nina o mało co nie jęknęła smutno kiedy puścił jej dłoń. Drzwi z jej strony się otworzyły i chłopak pomógł jej wysiąść po czym zamknął drzwi i włączył alarm. Odwrócił się w jej stronę i z powrotem chwycił jej dłoń. Brunetka uśmiechnęła się do niego i wolnym krokiem ruszyli w stronę budynku. Mimo obcasów dziewczyna sięgała mu tylko do ramion. Harry zaczynał mieć obsesję na punkcie dziewczyny. Jej uśmiechu, delikatności, dobroci, nieśmiałości, a co najważniejsze uległości. I chociaż miał w swoim życiu kilka kobiet, które naprawdę były uległe, to jednak nigdy nie potrafiły sprawić, aby jego umysł został całkowicie nimi zawładnięty. Myślały, że on zrobi dla nich wszystko. Że skoro nalezą do niego, to on należy do nich. Potrafił każdą jedną odrzucić lub oddać komuś innemu. Jednak sama myśl o tym, że ktoś mógłby dotykać Niny, tak jak on tego pragnął, wprawiała go we wściekłość. Nikt nie ma prawa jej dotykać. Ona należy do niego.
Harry puścił jej dłoń i tym razem dziewczyna nie potrafiła powstrzymać jęku niezadowolenia. Chłopak uśmiechnął się do siebie i objął ją ramieniem w pasie. Kiedy czekali na windę Harry przycisnął ją bliżej siebie i dziewczyna poczuła jego perfumy. Zapach był piżmowy, męski i zdecydowanie przypadł jej go gustu. Kiedy winda się otworzyła weszli do środka i chłopak wcisnął guzik na najwyższe piętro. Jego ramię cały czas ją obejmowało. Nina nie mogłaby być szczęśliwsza. Uwielbiała uwagę, którą Harry na niej skupiał. I w trakcie jazdy samochodem, trzymając jego dłoń, obiecała sobie, że da mu szansę i zrobi wszystko, aby jej nie zmarnować. Mężczyzna taki jak Harry, a tym bardziej zainteresowany właśnie nią, nie zdarzał się często. A ona zdała sobie sprawę, że go pragnie. Pierwszy raz poczuła, że naprawdę kogoś pożąda. Jego dotyku, pocałunków, pieszczot. Chciała go. I zrobi wszystko w tym kierunku, aby go mieć i nigdy nie pozwolić mu odejść.
Kiedy drzwi windy ponownie się otworzyły okazało się, że najwyższe piętro to nic innego jak restauracja. Harry wysiadł z windy ciągnąc Ninę za sobą. Dziewczyna rozglądała się z ciekawością po ogromnym poddaszu, które było całe oszklone, a mimo tego restauracja była delikatnie oświetlona dając wrażenie półmroku.
Harry podszedł do kontuaru.
- Rezerwacja na nazwisko Styles.
Dziewczyna spojrzała na niego i kiwnęła głową. Sprawdziła rezerwację w księdze i kiwnęła na kogoś ręką. Po chwili podszedł do nich kelner.
- Proszę za mną Panie Styles. – powiedział chłopak i poprowadził ich ku jednemu ze stolików przy samej ścianie.
Harry zaczął ściągać swój płaszcz i podał go kelnerowi po czym spojrzał na brunetkę znacząco. Nina zarumieniła się zawstydzona i zaczęła pospiesznie ściągać płaszcz, pamiętając jednak o ramieniu i starając się nie ściągnąć sweterka razem z nim, i podała go kelnerowi. Styles podszedł do krzesła i odsunął je dla niej po czym dziewczyna usiadła i położyła dłonie na swoich udach. Zaczynała się denerwować. Pierwsze ośmieszenie ma już za sobą. Harry usiadł naprzeciwko niej i powiedział coś do kelnera, po czy ten od razu się oddalił z ich płaszczami.
- Podoba ci się? – chłopak machnął ręką na widok za oknem.
- Tak, bardzo. – Nina spojrzała za okno i rozejrzała się po restauracji. – To fantastyczne miejsce. Jak je znalazłeś?
- Co ciekawe Louis mi je kiedyś pokazał. – Harry rozejrzał się po pomieszczeniu – Jego… znajomy tu pracował.
Nina kiwnęła głową i uśmiechnęła się do Styles’a.
- Wyglądasz olśniewająco. Wybacz, że nie powiedziałem ci tego wcześniej.
Dziewczyna zarumieniła się i delikatnie spuściła głowę. Czy kiedykolwiek przestanę się rumienić, pomyślała.
- Nie spuszczaj głowy. Twój widok jest dla mnie największą przyjemnością więc nie odbieraj mi jej proszę. Patrz mi w oczy. – powiedział tym swoim zachrypniętym lekko głosem.
Miała wrażenie, że szeptał, a każde jego słowo przepływało przez nerwy o których nawet nie miała pojęcia, że istnieją. Mimo, że w restauracji było ciepło, dostała gęsiej skórki. Ten chłopak niedługo doprowadzi ją do orgazmu samym głosem.
Kiedy w końcu spojrzała na niego, właśnie podchodził do nich kelner w ręku trzymając butelkę wina. Z wprawą godną podziwu nalał alkoholu do kieliszków i zapytał czy chcą już złożyć zamówienie. Harry zaprzeczył na co pracownik kiwnął głową i oddalił się obiecując że wrócić za kilka minut.
Korzystając z okazji Nina złapała za menu i zaczęła je przeglądać. Ceny, które pojawiały się przy każdym daniu rosły w liczbach z każdą następną stroną. Dziewczyna szukała jak najtańszego dania. Boże, tysiąc funtów za stek? Co on tam w sobie ma? Złoto? Pomyślała i dalej szukała jak najtańszego dania.
- Jeżeli nie możesz się zdecydować to mogę ci coś zamówić jeśli chcesz. – głos Harry’ego wyrwał ją z przemyśleń.
Dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona.
- Poproszę. Nie mam zielonego pojęcia co wziąć.
Harry uśmiechnął się do niej i kiwnął ręką w stronę kelnera, który od razu do nich podszedł.
- Co będzie dla państwa?
- Poprosimy dwa razy stek lekko wysmażony z talarkami i sałatką grecką.
Stek?! Nina próbowała uspokoić oddech. Oczywiście to czego chciała najbardziej uniknąć, Harry bez zająknięcia zamówił.
- Coś nie tak? – Harry zapytał bacznie ją obserwując.
- Nie, nie, wszystko w porządku. – Nina pospiesznie go zapewniła.
Harry popatrzył na nią jeszcze przez chwilę i w końcu kiwnął głową, na co kelner zapewnił, że danie pojawi się nie długo i odszedł.
- Coś się stało? – chłopak zapytał wyciągając swoją dłoń na stół na co dziewczyna instynktownie wyciągnęła swoją i Harry splótł ich palce razem.
- Nie, naprawdę.
- Nie okłamuj mnie. – Styles ścisnął jej dłoń.
- Ten stek to najdroższa rzecz w menu. Chciałam go uniknąć, a ty tak po prostu go zamówiłeś, a ja… rozumiesz… ja…
Harry westchnął ciężko. Super, teraz go zirytowałam, pomyślała.
- Wyjaśnijmy sobie coś. Nie jestem kimś kto chodzi na randki. Ty jesteś wyjątkiem. Ta randka jest dla twojej przyjemności. Jeśli miałbym to zrobić po swojemu to prawdopodobnie teraz bylibyśmy w moim domu, ty na moim łóżku i ja na tobie. Rozumiesz? – Nina kiwnęła głową – I po tej randce nie myśl, że się do ciebie nie odezwę, bo grubo się mylisz. Nie pozwolę ci odejść, jesteś teraz moja i mam nadzieję, że to rozumiesz. Więc musisz się przyzwyczaić kociaku. Będę ci kupował drogie prezenty, zabierał na kolację w najlepszych restauracjach i rozpieszczał do woli. Będę cię traktował jak księżniczkę, którą dla mnie będziesz. Możesz nazwać mnie swoim chłopakiem czy kimkolwiek chcesz. Mi zależy na tobie, nie obchodzą mnie inne rzeczy. Jeżeli sprawi ci to przyjemność to mogę się nawet przedstawiać jako twój mąż, naprawdę mi nie zależy.
W tej właśnie chwili przyszedł kelner i widząc minę Harry’ego postawił danie i jak najszybciej się oddalił.
- Rozumiesz? – zapytał Harry jeszcze raz.
- Chcesz być ze mną? W sensie, że w związku? – dziewczyna spytała, patrząc na niego w szoku.
- Najlepiej od zaraz – odpowiedział z małym uśmieszkiem.
- Ja… Harry, ja cię ledwo znam. – dziewczyna potrząsnęła głową z niedowierzania.
To nie tak, że nie chciała. Boże jak bardzo chciała mieć go dla siebie, należeć do niego i być z nim w każdy możliwy sposób. Jednak fakt był taki, że ledwo się znali. Związek, tak od razu, był dla niej czymś czego nie mogła sobie wyobrazić.
- Z czasem poznamy się lepiej. – upierał się.
- Zrozum proszę, że naprawdę, naprawdę chciałabym z tobą być Harry.
- Więc co ci stoi na przeszkodzie? – zapytał zirytowany.
- Możemy to na razie zostawić i zacząć jeść? Skończymy tą dyskusję potem. – Harry zmarszczył gniewnie brwi i już chciał coś powiedzieć – Proszę, jestem głodna.
Styles westchnął i kiwnął głową. Kolację jedli w ciszy. Harry był wściekły, a Nina zrozpaczona.
Chłopak nie rozumiał jak można chcieć z kimś być i jednocześnie odmawiać związku. To było dla niego bezsensu. Natomiast dziewczyna była zła na siebie za zniszczenie randki i jednocześnie zrozpaczona swoim niezdecydowaniem. Oczywiście, że potrafiła sobie wyobrazić swój związek z Harry’m, a jednak nie potrafiła powiedzieć mu tak. Prawda była taka, że najzwyklej w świecie się bała. Uczucia, które się pojawiły wraz z Harry’m były dla niej nowe. Zresztą, poznała go ledwo trzy dniu temu na litość boską, to nie jest żaden sercotrzep, w którym po trzech dniach utworzymy idealny związek.
Odłożyła sztućce i czekała aż Harry skończy jeść, w międzyczasie popijając wino. Styles po chwili zrobił to samo i usiadł wygodnie na krześle gotowy, aby ją wysłuchać.
- Znamy się trzy dni Harry. Trzy dni. Cud, że w ogóle jesteśmy na randce po trzech dniach. I to tylko przez to jaki jesteś uparty. – Harry uniósł jedną brew słysząc jej słowa.
- Nadal nie widzę problemu.
- Harry… - dziewczyna westchnęła.
Nie miała już sił. Nic, ale to nic nie trafiało do Harry’ego. Jakichkolwiek argumentów nie użyła on i tak nie widział sensu i jeszcze bardziej naciskał. W końcu po dłuższej dyskusji wpadła na pomysł.
- Dobra.
Harry uśmiechnął się szeroko.
- No i po co było-
- Nie. Źle mnie zrozumiałeś. Mam propozycję. – Nina podparła łokcie na stole patrząc mu prosto w oczy.
Uśmiech z twarzy Styles’a zniknął tak szybko jak się pojawił.
- Słucham – burknął.
- Przez jakiś czas chodźmy na randki, trzymajmy się za ręce, pokazujmy razem, po prostu się umawiajmy. Spróbujmy się poznać lepiej.
- Przecież to prawie jak związek.
- Nie Harry, to nie jest związek. To jest umawianie się.
- Jak długo?
- Słucham?
- Jak długo to „umawianie się” – pokazał pazurki w powietrzu.
- Trzy miesiące.
- Nie. – Styles powiedział stanowczo – Absolutnie, nie ma nawet opcji. Dwa tygodnie.
- Słucham? Mamy się poznać Harry. Poznać. Nie odbębnić dwa tygodnie umawiania się.
- Posłuchaj mnie uważnie kociaku. Maksymalnie miesiąc i ani dnia dłużej rozumiesz? A jeżeli ci się nie podoba, to zaczniemy ten związek w tej właśnie minucie. – uśmiechnął się do niej próbując odrobinę załagodzić ostre słowa.
- Nie możesz mnie nastraszyć. Jeśli bym chciała to w tej właśnie chwili mogłabym wyjść z tej restauracji i nie byłoby żadnego związku, a nawet myśli o nim.
Harry założył ręce na klatce piersiowej i przyglądał jej się bez słowa. Pod jego ciężkim spojrzeniem Nina zaczęła się rumienić. Wino, które piła również nie pomagało.
- Dobra, miesiąc – w końcu uległa.
Harry uśmiechnął się do niej i wyciągnął swoją dłoń na stół, po chwili ściskając w niej dłoń Niny.
- Co jest dozwolone? – chłopak zaczął głaskać ją kciukiem po przegubie dłoni.
- To znaczy?
Harry przysunął swoje krzesło bliżej jej i uniósł jej dłoń do ust, powoli całując jej dłoń, zaczynając od opuszków palców.
- Och – dziewczyna westchnęła i o mało co nie zaczęła jęczeć.
- Pocałunki? – zapytał Harry przypieczętowując pytanie pocałunkiem w opuszek najmniejszego palca i lekko liżąc to samo miejsce.
Dziewczyna zadrżała. Rumieniła się po same cebulki włosów, jednocześnie próbując nie zacząć dyszeć. Obserwowanie każdego przesunięcia jego ust również nie pomagało.
- Ta- tak. Pocałunki… Harry proszę – dziewczyna cichutko jęknęła.
Chłopak przejechał czubkiem języka po wewnętrznej stronie jej nadgarstka, po czym zaczął na powrót całować to miejsce.
- O co prosisz kociaku? – Harry pociągnął ją delikatnie za dłoń tym samym przysuwając ją do siebie, sprawiając, że jej twarz znajdowała się tuż obok niego – Mów czego pragniesz – szeptał namiętnie do ucha.
Jego gorący oddech pieścił jej ucho, a kiedy zjechał na jej szyję czuła jak powoli zatraca się w każdym jego szepcie i pocałunku. Poczuła, że się podnieca, a ból w jej podbrzuszu staje się nie do wytrzymania. Właśnie wtedy postanowiła się od niego odsunąć i spojrzeć mu w oczy. Musiała się skupić.
- Chcę do domu. – szepnęła – Zabierz mnie do domu, proszę.
Harry nie wyglądał na zadowolonego, ale kiwną głową i ucałował jej dłoń po raz ostatni.
Wezwał kelnera i zapłacił rachunek. Po chwili otrzymali swoje płaszcze. Styles pomógł jej się ubrać i po chwili byli gotowi do wyjścia. Kiedy jechali windą w dół, Harry objął ją ramieniem i nachylił się, aby pocałować w skroń. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i chwilę później byli już na dole. Tak jak wcześniej Harry otworzył jej drzwi i pomógł wsiąść do samochodu.
Przez całą drogę trzymał jej dłoń, od czasu do czasu przykładając ją sobie do ust i delikatnie muskając jej palce.
***
Kiedy pomagał jej wysiąść z samochodu jego ręka zjechała na jej tyłek, za co delikatnie klepnęła go w ramię.
- Tego też nie wolno? – zapytał ze zmarszczonymi brwiami.
- Wolno, ale ty po prostu wykorzystałeś sytuację, a to jest oszustwo. – dziewczyna uśmiechnęła się do niego i ruszyła w stronę drzwi wejściowych do domu.
Przy samych drzwiach odwróciła się do Harry’ego i popatrzyła na niego spod rzęs.
- To był bardzo miły wieczór. Dziękuje.
Harry spojrzał na nią, a uśmieszek, który pojawił się na jego ustach nie wróżył nic dobrego. Zgarnął jej włosy za lewe ucho i patrząc jej prosto w oczy szepnął „piękna” i pocałował ją.
Na początku całował delikatnie, jakby sprawdzał grunt, ale kiedy przejechał językiem po jej dolnej wardze, Nina wydała z siebie dźwięk, którego nigdy by się po sobie nie spodziewała. Wraz z tym dźwiękiem Harry warknął i całym swoim ciałem przycisnął ją do drzwi domu, tym samym sprawiając, że Nina otworzyła usta. Chłopak skorzystał z okazji i zaczął smakować językiem jej podniebienie. Brunetka poczuła jak znowu robi jej się gorąco, a skurcze w podbrzuszu się nasiliły. Nie myśląc o tym co robi jej język przyłączył się do zabawy. Ręce Harry’ego wędrowały po jej ciele, delikatnie ugiął kolana, po czym jedna z jego dłoni zsunęła się na udo. Ścisnął je, by po chwili przesunąć ją na miejsce pod kolanem i unieść je do góry. W tym samym czasie stanął wygodniej między jej nogami, wplątał drugą dłoń w jej włosy i pociągnął, odciągając jej głowę w tył i ułatwiając sobie dostęp do jej ust. Nina pomyślała, że jest to najbardziej idealny pocałunek ze wszystkich pierwszych jakie sobie wyśniła. I wtedy oczywiście życie dało o sobie znać.
- Macie trzydzieści sekund i otwieram drzwi. – z wnętrza domu dało się słyszeć głos Agnes.
Harry warknął zirytowany i odsunął się od Niny pozostawiając dłonie na jej tali. Dziewczyna jęknęła z niezadowolenia.
- Otwieram – powiedziała blondynka i stanęła w już otwartych drzwiach patrząc na parę.
Po kilku sekundach westchnęła ciężko i machnęła ręką.
- Macie trzy minuty. – powiedziała i zamknęła drzwi.
Nina zaczęła chichotać. Harry popatrzył na nią i pocałował ją w czubek głowy, a następnie nos.
- Lepiej już pójdę – szepnął.
Brunetka nie chciała, aby sobie poszedł, ale potulnie pokiwała głową.
- Minuta! – Agnes krzyknęła z wnętrza domu.
Harry przewrócił oczami, ale po chwili znowu całował Ninę. Kiedy się odsunął, jego źrenice były rozszerzone, a oddech przyspieszony.
- Nie wiem jak ja wytrzymam ten miesiąc – powiedział i nachylił się do szyi dziewczyny i powoli zaczął ssać delikatną skórę.
Brunetka jęknęła i chwyciła się mocniej jego ramion.
- Otwieram! – krzyknęła blondynka.
Harry ledwo zdążył się od niej odsunąć, kiedy twarz Agnes ukazała się w drzwiach. Pochylił się nad Niną i delikatnie pocałował ją w czoło, a następnie w kącik ust, kciukiem pocierając miejsce na szyi, w którym niedawno były jego usta.
- Dobranoc – powiedział i zszedł ze schodków.
Kiwnął głową Agnes i ruszył do swojego samochodu.
Poczekał aż za Niną zamknęły się drzwi i dopiero wtedy czarny Range Rover odjechał z podjazdu.
19.01.2016 o godz. 20:06
Tak jak obiecał, Mike czekał na nie przed klubem „Funky Buddha”. Uśmiechnął się kiedy je spostrzegł i pomachał do nich ręką.
– Już myślałem, że nie przyjdziecie.
– Tak, przepraszamy za poślizg – Nina uśmiechnęła się do niego – Miałyśmy małą awarię w domu.
Prawda była taka, że obie za długo przygotowywały się do wyjścia. Przecież kobieta musi ładnie wyglądać. Jak nie dla facetów, to dla samej siebie.
– Nic się nie stało. Dobrze, że jesteście. – powiedział i ruszył w stronę wejścia do lokalu.
Kiedy bramkarz ich wpuścił, w dziewczyny od razu uderzył dźwięk głośnej muzyki i tłum ludzi. Klub był jednym z najlepszych w Londynie. Masa gorących i spoconych ciał wiła się na parkiecie. Ludzie okupywali też kanapy i bar.
– Chodźcie za mną! – krzyknął chłopak i poprowadził je ku jednej z kanap.
Kiedy dziewczyny przekrzykując muzykę przedstawiły się reszcie towarzystwa, postanowiły ruszyć w stronę baru po drinki. Kiedy w końcu zdołały je zamówić, obserwowały barmana, który je dla nich przyrządzał.
– Cześć.
Usłyszały tuż za sobą i obie odwróciły się w tym samym czasie. Za nimi stał chłopak z blond włosami i niebieskimi oczami. Uśmiechał się przyjaźnie i cały czas patrzył na Agnes. Dziewczyna zarumieniła się delikatnie.
– Cześć. – powiedziała kiedy barman zawołał do nich, że drinki są już gotowe.
Odebrały swoje zamówienie i odwróciły z powrotem do chłopaka.
– Jestem Niall. – uścisnął dłonie obu dziewczynom, lecz jego wzrok cały czas wracał do twarzy Agnes.
Nina odwróciła się do przyjaciółki i zaczęła szeptać jej na ucho.
– Słuchaj, ja wrócę do chłopaków, a ty z nim pogadaj. Jest słodki.
Uśmiechnęła się i ruszyła w stronę kanapy. Agnes złapała ją za ramię i potrząsnęła głową.
– Może chciałybyście się dosiąść do mnie i moich znajomych? – Niall zapytał przekrzykując muzykę.
Dziewczyny popatrzyły po sobie.
– Nie jesteśmy tu same. – Agnes spojrzała w stronę stolika przy którym chłopaki bawili się w najlepsze.
– Och, myślę, że wasze towarzystwo nie pogniewa się jeśli porwę was na jakiś czas. Co wy na to?
Blondynka spojrzała na przyjaciółkę, a ta pokiwała jej głową.
– Jasne. – Agnes się uśmiechnęła – Czemu nie.
Niall poprowadził je przez parkiet do drzwi z napisem „VIP”. Odwrócił się do nich i uśmiechnął, po czym wszedł do środka. Dziewczyny zerknęły na siebie i weszły tuż za nim. Kiedy drzwi się zamknęły muzyka prawie zupełnie ucichła. W środku znajdowała się ogromna rogowa kanapa ze stolikiem pośrodku. Przy kanapie siedziało czterech mężczyzn. Dziewczyny spojrzały na siebie z niepokojem, ale twardo ruszyły w stronę towarzystwa.
Niall pokazał im ręką, aby usiadły, po czym sam zajął miejsce obok Agnes.
Nina rozejrzała się i popatrzyła na mężczyzn zebranych przy stole. Każdy z nich był na swój sposób piękny. Chłopak siedzący obok niej miał delikatne rysy twarzy. Jednak największą uwagę przyciągały jego oczy. Były niebieskie, ale nie takie jak Niall’a. Miały kolor oceanu i może niezapominajek, a jego wyraz twarzy nadawał mu wygląd Piotrusia Pana. Chłopak obok niego miał ciemne włosy, ułożone ku górze. Na nosie miał okulary i wyglądał, jakby wcale nie chciał tu być. Drugi z nich był… bufiasty, można powiedzieć. Włosy brązowe, tak jak i jego oczy. W kolorze ciepłego, letniego brązu. Siedzieli obok siebie i koleś w okularach pochylał się delikatnie w jego stronę. „Pewnie są przyjaciółmi”, pomyślała dziewczyna. Lecz jej uwagę przykuł chłopak siedzący na samym końcu kanapy, który od kiedy weszła do pomieszczenia, nie spuszczał z niej wzroku. Miał kręcone włosy ułożone w artystyczny nieład. Kiedy ich oczy się spotkały, dziewczyna zauważyła, że są zielone. Nina zarumieniła się pod jego ciężkim spojrzeniem, a po chwili na jego ustach uformował się uśmieszek. Dupek, pomyślała i czar prysł. Z dumą i rumieńcami, które nadal ozdabiały jej policzki, uniosła podbródek.
– Jestem Louis. – usłyszała tuż obok siebie.
Odwróciła głowę w jego stronę i uśmiechnęła się.
– Nina. – powiedziała i spojrzała na resztę towarzystwa. – A to moja przyjaciółka, Agnes.
Pokazała na nią ręką, na co blondynka delikatnie machnęła dłonią. Jak się okazało okularnik miał na imię Zayn i był studentem Akademii Sztuk Pięknych. Ten bufiasty za to, nazywał się Liam. I jak się okazał nie tylko oczy miał ciepłe, ale również uśmiech sprawiał wrażenie miłego. Jednak wygląd może mylić. Nie oceniaj po okładce, jak to mówią. Natomiast Pan Arogancki, jak Nina zaczęła go nazywać w swojej głowie, miał na imię Harry ( które pasowało mu jak świni siodło według jej skromnej oceny). A nawet jeśli jego głos sprawił, że przeszedł ją dreszcz, to nikt nie musi o tym wiedzieć.
Po piętnastu minutach rozmowy dziewczyny poczuły się na tyle bezpieczne, że w końcu zaczęły się relaksować.
Niall był niesamowicie zabawny, można powiedzieć, że dusza towarzystwa. Ale również strasznie głośny. Może taki po prostu jest irlandzki urok. Zayn był bardzo skryty, ale kiedy przychodziło do żartów, to on i Louis byli wspaniałą drużyną. Dziewczyny śmiały się jak szalone kiedy chłopaki zaczęli im opowiadać historie ze swojego dzieciństwa. Liam był raczej głosem rozsądku. Kiedy Louis chciał zamówić sobie następnego drinka, natychmiast mu to odradził, twierdząc, że jutro mają robotę. I jeśli dziewczyny miałyby coś do powiedzenia, to zdecydowanie przyznałyby rację mięśniakowi. Harry natomiast, odzywał się bardzo mało. Można powiedzieć, że prawie wcale. Jednak jego wzrok ani na moment nie opuścił twarz Niny ( co odrobinę ją denerwowało, ale jednocześnie cieszyło – dziwne uczucia… )
W końcu Agnes delikatnie ścisnęła ramię brunetki, która spojrzała na nią i delikatnie kiwnęła głową.
– No cóż panowie, było nam bardzo miło, jednak musimy już się zbierać. – blondynka podniosła się, a razem z nią Nina.
– Ale dlaczego? Przecież świetnie się bawimy! – krzyknął Horan, na co obie dziewczyny delikatnie się skrzywiły. Naprawdę potrafił być głośny.
– Uspokój się Niall. – powiedział Harry. Mimo tego, że jego głos nie był ostry, to jednak blondyn od razu się uciszył i wstał, aby przepuścić dziewczyny.
Harry spojrzał na Ninę.
– Jedziecie do domu? Możemy was odwieźć.
– N-nie – dziewczyna zająknęła się, po czym odchrząknęła i powiedziała już pewniej – Nie. Nie przyszłyśmy same i myślę, że już czas wracać do naszych znajomych.
Wzrok Harry’rgo stwardniał, a oczy mu pociemniały.
– Nie same? – jego głos wydał się o kilka oktaw niższy.
– Tak, nie same. – Agnes spojrzała mu w oczy z wyzwaniem.
Nina wypuściła powietrze z płuc, które nawet nie wiedziała, że trzymała. Bogu dzięki za Agnes.
Niall od razu wskoczył w rozmowę.
– Tak, dziewczyny przyszły ze znajomymi. Kojarzysz Mike’a Smith’a? Tego, który ma ten bar z naleśnikami na Fleet Street?
Harry sztywno kiwną głową.
– No to właśnie z nim przyszły. Spoko koleś. – blondyn odwrócił się w ich stronę – No dziewczyny to teraz chłopaki nie będą się martwić tym, jak wrócicie do domu. Faktycznie, chyba zbyt długo was przetrzymaliśmy.
Dziewczyny uśmiechnęły się do niego i brunetka poczuła jak opuszcza ją całe napięcie.
– Daj spokój Niall. Było naprawdę miło. – powiedziała Nina i o dziwo, faktycznie tak myślała.
Niall uśmiechnął się do niej jeszcze szerzej, ale po chwili jego wzrok przeniósł się na Agnes i oczy jakby mu złagodniały.
– Czy jest szansa na to, abym dostał twój numer telefonu?
Agnes uśmiechnęła się.
– Szansa zawsze jest.
Niall wyciągnął swój telefon i podał Agnes, która szybko wpisała swój numer.
Dziewczyny pożegnały się z resztą chłopaków i zwróciły się w stronę drzwi wyjściowych.
– Do zobaczenia Księżniczko! – usłyszały głos Niall’a, ale blondynka zareagowała za późno, ponieważ Nina już zamknęła drzwi.
Agnes spojrzała na nią z niedowierzaniem.
– Czy on właśnie…?
– Chyba tak – brunetka zaczęła się śmiać.
– Po moim kurwa trupie – dziewczyna odwróciła się i już łapała za klamkę, kiedy Nina odciągnęła ją od drzwi i pociągnęła w stronę parkietu.
– Och daj już spokój… księżniczko – brunetka próbowała przekrzyczeć muzykę.
Agnes spojrzała na nią morderczym wzrokiem i dała się poprowadzić w stronę parkietu. Kiedy w końcu przeszły przez tłum ludzi, z ciężkim westchnieniem usiadły na kanapach.
– No, w końcu jesteście! – krzyknął Mike – Już myślałem, że się zgubiłyście!
– Spotkałyśmy znajomych! Nieważne!
Nagle jeden z przyjaciół Mike’a krzyknął, że idą na parkiet, zatem dziewczyny chcąc nie chcąc podążyły za nimi. Kilkadziesiąt piosenek i kilka drinków później(zdecydowanie o kilka za dużo), dziewczyny w końcu zdecydowały, że czas wracać do domu. Pożegnały się z ekipą, jak ich teraz nazywały, i skierowały się w stronę wyjścia. Złapały pierwszą lepszą taksówkę i wsiadły podając kierowcy kierunek. Kiedy odjeżdżały spod klubu, Nina zauważyła czarnego Range Rovera i jej oczy znowu napotkały ciężkie spojrzenie Harry’ego, który stał obok i palił papierosa. Spuściła głowę w dół, a na jej policzki znów wkradły się rumieńce. Zdrajcy.

***

Z jękiem, Nina obróciła się na drugi bok. Delikatnie otworzyła oczy i rozejrzała po pokoju. Po chwili skupienia usłyszała muzykę. Wiedząc, że już nie zaśnie, wstała i wolnym krokiem, ziewając podreptała do kuchni. Stanęła w progu pomieszczenia i zaczęła obserwować swoją przyjaciółkę, która jak po całkiem niezłej nocy wyglądała zachwycająco.
– A ty co taka w skowronkach i… ładna?
Agnes odwróciła się i zaczęła szeroko do niej uśmiechać.
– A wiesz… idę na spotkanie.
– Z kim? – zapytała zdziwiona brunetka i usiadła przy stole gdzie Agnes od razu podała jej kawę. Nina kiwnęła głową w podzięce.
– Z Niall’em. Napisał do mnie dzisiaj rano i poprosił o spotkanie.
– Super – mruknęła brunetka.
– Oj, nie bądź zazdrosna.
– Jest mi przykro. Też chce faceta – Nina westchnęła ciężko.
Agnes zaczęła się śmiać.
– No z tego co pamiętam to tek koleś Harry wyglądał na zainteresowanego. – Agnes usiadła przy stole i spojrzała wyczekująco na przyjaciółkę.
Ah, Harry, Pan Arogancki.
Dziewczyna przypomniała sobie tajemniczego chłopaka, którego poznała wczoraj w klubie.
– Był całkiem, całkiem. Ale trochę creep. – blondynka wzięła łyka swojej kawy.
– Był… na pewno przystojny. Tajemniczy. I te oczy… Boże. Ale był też irytujący. Jakby z góry założył, że na niego polecę. Dupek. – fuknęła Nina.
– A nie jest tak? Och, proszę cię… Widzę ten rumieniec. Nikt nie karze ci brać z nim ślubu. Po prostu… jeśli się odezwie czy coś, to daj mu szansę. I tyle.
Agnes spojrzała na zegarek, wiszący na ścianie.
– Dobra. Ja muszę już lecieć. – dziewczyna wstała, wzięła torebkę i skierowała się do wyjścia. – Pa! – krzyknęła jeszcze na odchodnym i już jej nie było.
Nina westchnęła wzięła łyk kawy i jak przystało na osobę na kacu, zapaliła papierosa.


***

Dokładnie o godzinie osiemnastej Nina usłyszała brzęk kluczy przed drzwiami. Ledwo Agnes otworzyła drzwi kiedy Nina wybiegła na korytarz.
– I jak było? – zapytała dziewczyna patrząc na przyjaciółkę, która w pośpiechu weszła do mieszkania i zaczęła się rozbierać.
– Szykuj się. Wychodzimy.
– Niby gdzie? – Nina spojrzała na nią zdziwiona.
– Do pubu! – krzyknęła Agnes kierując się do swojego pokoju. – Pospiesz się, mamy pół godziny!
Brunetka udała się do swojej sypialni i w pośpiechu zaczęła się ubierać. Mała czarna, obcasy i do łazienki. Umyła zęby, nałożyła delikatny makijaż, rozpuszczone już włosy wyszczotkowała i była gotowa. Agnes już na nią czekała na korytarzu.
– Nawet nie pytaj. – uprzedziła ją przyjaciółka – Niall wpadł na ten pomysł i już tam jest razem z chłopakami. Stąd ten pośpiech.
– Nie mogłaś zadzwonić?
– Ups – Agnes uśmiechnęła się do niej słodko i wzruszyła ramionami.
Nina westchnęła głośno i zaczęła nakładać płaszcz. Zaraz.
– Z chłopakami?
– No tak. Będziesz miała okazję spotkać tego „dupka” jak go nazywasz. Nie ma za co.
– Agnes!
– Och daj spokój – blondynka machnęła ręką – Cieszysz się. A jeśli nie teraz, to ucieszysz się jak go zobaczysz. No już, pospiesz się.
Dziewczyny wyszły z mieszkania i wsiadły, do już czekającej na nie, taksówki. W niecałe dziesięć minut były pod ustalonym adresem. Bar nazywał się „Best Pub” i wyglądał trochę… irlandzko. Bynajmniej z zewnątrz. Agnes chwyciła Ninę pod rękę i pewnym krokiem weszły do budynku. Po kilku sekundach rozglądania się, blondynka zauważyła chłopaków i ruszyła w tamtą stronę. Nina ciągnęła się za nią i przy okazji rozglądała po całkiem dużym pomieszczeniu. Ludzie, którzy tam siedzieli wyglądali na… ważnych. Niektórzy byli nawet w garniturach. Brunetka cieszyła się, że założyła małą czarną. Przynajmniej pasowała do reszty. Kiedy dziewczyny w końcu podeszły do stolika Niall natychmiast wstał ze swojego miejsca, aby się z nimi przywitać.
– Hej – uśmiechnął się do Agnes i pocałował ją w policzek. Blondynka uśmiechnęła się do niego w odpowiedzi. – Cześć Nina! – pomachał jej ręką.
– Hej Niall – dziewczyna uśmiechnęła się do niego. – Cześć wszystkim – powiedział odwracając się so reszty towarzystwa. Jej wzrok mimowolnie powędrował ku Harry’emu. Chłopak nadal patrzył na nią tym swoim spojrzeniem, jednak tym razem się nie uśmiechał. Nina odwróciła wzrok i spojrzała na Agnes, która właśnie siadała koło Niall’a.
– Siadaj – powiedział Zayn i poklepał miejsce obok siebie.
Dziewczynie nie umknęła wymiana spojrzeń między mulatem, a Styles’em. Po chwili kelner przyniósł dziewczynom drinki.
– Ale my… – zaczęła brunetka.
– Na mój koszt. – powiedział Harry i uśmiechnął się do niej.
Dziewczynę na moment zamurowało. Wiedziała, że chłopak jest przystojny, bo przecież nie jest ślepa, ale ten uśmiech. Zabrało jej dech.
– Dzięki Styles. – powiedziała Agnes próbując jakoś uratować swoją przyjaciółkę, jednak Harry tylko kiwną jej głową, wzroku nie spuszczając z Niny. Brunetka zarumieniła się.
– Tak, dziękuje. – mruknęła.
Po tej sytuacji było już całkiem spokojnie. Nie licząc momentów, w którym Nina przyłapywała Harry’ego na wpatrywaniu się w nią. I byłoby w porządku, gdyby Zayn nie ogłosił wszem i wobec, że musi już wracać bo ma jutro jakieś dodatkowe zajęcia na uczelni. A wraz z nim do domu pojechał Liam. Wtedy właśnie Nina zdał sobie sprawę, że albo przysunie się do Styles’a, albo będzie siedziała jak ta idiotka na samym brzegu. Okazało się, że nawet nie musiała podejmować decyzji. Harry sam przysunął się do niej.
– Pięknie wyglądasz – powiedział patrząc na nią.
Kiedy się przysunął dziewczyna poczuła jego perfumy. Gdyby stała, to na pewno musiałby ją podtrzymać. Pachniał jak marzenie.
– Dziękuje. – spojrzała na swoje dłonie i zarumieniła przybierając kolor pomidora.
Usłyszała cichy śmiech tuż obok swojego ucha i poczuła gorący oddech, który sprawił, że przeszła ją gęsia skórka. Harry zdawał się to zauważyć i pochylił jeszcze bliżej.
– I cudownie pachniesz – Nina poczuła jak jego nos wędruje z jej ucha ku szyi, gdzie chłopak wziął głębszy wdech, jak gdyby napawał się jej zapachem – Tak – zamruczał – Nieziemsko.
Nina podniosła się i wszyscy na nią spojrzeli.
– Ja… muszę zażyć trochę świeżego powietrza. – powiedziała i kiwnęła głową jakby próbując siebie utwierdzić w przekonaniu, że tak, tak potrzebuje trochę odetchnąć.
Wzięła torebkę, płaszcz i skierowała się w stronę wyjścia. W trakcie wyjścia, które nie było ucieczką, co to to nie, założyła płaszcz. Kiedy wyszła drżącą ręką sięgnęła do torebki i wyciągnęła papierosa, którego po chwili odpaliła. Musiała się uspokoić. Cała sytuacja była dla niej nowa. Żaden mężczyzna nigdy się nią nie zainteresował .A jeśli już to chodziło mu tylko o seks. A ona nie szukała przygód na jedną noc. Chciała miłości. Chciała prawdziwej miłości. Chciała kogoś kto będzie się nią opiekował, kogoś przy kim będzie się czuła bezpiecznie. Będzie wiedział kiedy ma zły dzień i kiedy ma ochotę popłakać. Będzie ją znał i będzie ją kochał nie dla wyglądu, ale dla niej samej. Jeszcze kogoś takiego nie znalazła, a każde zbliżenie z Harry’m jest… intensywne. A ona dopiero go poznała. Wrażenie jakie na niej wywarł, czy uczucia, które ma za każdym razem kiedy widzi, że on na nią patrzy są dla niej nowe. Niezbadane.
Upuściła papierosa i zdeptała go butem. Wzięła głęboki oddech i odwróciła się chcąc wrócić do środka, jednak wpadła na kogoś.
– Och, przepraszam – powiedziała i spojrzała na osobę przed nią.
Był to młody chłopak, całkiem przystojny. Ale również nieźli pijany sądząc po tym jak się zachwiał i zapachu jaki wydobywał się z jego ust kiedy przemówił.
– Nie szkodzi słodka. – złapał ją za ramię – Może masz ochotę się zabawić?
– Nie dziękuję – Nina próbowała delikatnie wyrwać swoje ramię z jego uścisku, ale chłopak zacisnął dłoń jeszcze mocniej. Brunetka skrzywiła się z bólu.
– Wkurwiają mnie takie jak ty. Najpierw ubierają się jak dziwki, a potem „ nie dziękuję” – przedrzeźniał ją.
W oczach dziewczyny zebrały się łzy.
– Proszę puść mnie.
– Puszczę. Zaraz po tym jak się zabawimy. – szarpnął nią próbując zaciągnąć w alejkę tuż obok baru.
– Nie proszę – Nina zaczęła płakać nadal próbując wyszarpnąć ramię. Już miała zacząć krzyczeć kiedy usłyszała drugi głos.
– Wydaje mi się, że wyraźnie powiedziała, żebyś ją puścił.
Dziewczyna razem ze swoim napastnikiem obrócili się w stronę głosu.
– Tomlinson. Nie wtrącaj się. Ona jest moja.
– No właśnie widzisz… nie wydaje mi się Mark. I dobrze ci radzę, puść ją. Chyba, że wolisz, żeby szef się dowiedział. Nie ma problemu. Uwierz mi mój drogi przyjacielu, że nie będzie zadowolony.
Louis spojrzał z wyczekiwaniem na pijanego mężczyznę, który po chwili puścił ramię dziewczyny.
– Dobry piesek – Louis uśmiechnął się – Nina – wyciągnął do niej dłoń, a dziewczyna natychmiast ją ujęła. Tomlinson przyciągnął ją do siebie i objął ramieniem.
– A teraz spadaj i żebym cię tu już dzisiaj nie widział.
Louis ruszył razem z Niną ku wejściu do pubu, jednak zanim weszli zatrzymał się.
– Nic ci nie jest? – zapytał z troską.
– Nie, dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo jestem ci wdzięczna Lou – dziewczyna odetchnęła głęboko.
– Nie ma problemu kochanie. – chłopak uśmiechnął się – Jednak lepiej będzie jeśli reszta nie dowie się o tym co zaszło.
Nina spojrzała na niego zaskoczona.
– Po co martwić Agnes? Świetnie się bawi z Niall’em.
– Tak, masz racje. Jak wyglądam? – zapytała dziewczyna.
– Roztrzęsiona, ale nadal makijaż idealny. – zaśmiał się. – Jesteś całkiem odważna. Co miałaś zamiar zrobić?
– Zacząć krzyczeć, a potem kopnąć tam gdzie boli najbardziej.
Louis zaczął się śmiać.
– Bardzo dobrze. Odważna, ale następnym razem zacznij krzyczeć od razu okej? Tak będzie bezpieczniej uwierz mi. – powiedział i otworzył drzwi wpuszczając ją przodem. Podeszli do swojego stolika.
– Patrzcie kogo znalazłem na zewnątrz. – zaśmiał się Tommo.
Dziewczyna usiadła na swoje miejsce.
– Kociaka. – usłyszała tuż obok siebie i spojrzała na Harry’ego, który się do niej uśmiechał.
Uśmiechnęła się jak najszczerzej potrafiła. Nie chciała, aby wszyscy się zorientowali, że coś jest nie tak. Przecież obiecała Louis’owi, że nie puści pary z ust. I to właśnie zamierzała zrobić.
Reszta spotkania przebiegła w przyjaznej atmosferze. Nina przekonała się do Harry’ego. Jednak to prawda co mówią - nie oceniaj książki po okładce.
Niall był na tyle uprzejmy, aby zamówić dziewczynom taksówkę i uparł się, że pojedzie z nimi.
Kiedy dziewczyny, wykąpane i ubrane w pidżamy kładły się do łóżka, Ninie zadzwonił telefon. Dziewczyna spojrzała na wyświetlacz i zobaczyła nieznany numer.

„Pięknie dzisiaj wyglądałaś. Kolorowych snów kociaku.”

Nina uniosła brwi w zdziwieniu. Wzięła telefon i skierowała się do pokoju przyjaciółki.
– Hej kochana. Możesz mi powiedzieć skąd Harry pieprzony Styles ma mój numer? – zapytała pokazując Agnes wiadomość, którą od niego dostała.
– A niby skąd mam wiedzieć? Mówiłam ci, że to creep. – Agnes spojrzała na nią z powątpiewaniem – Kociaku?
Blondynka zaczęła się śmiać.
– Och daj mi spokój księżniczko – Nina przewróciła oczami.
Nagle jej telefon zaczął dzwonić. Dziewczyna usiadła koło przyjaciółki i obie spojrzały na wyświetlacz. Oczywiście, jak można było się spodziewać, dzwonił Harry.
– Ty odbierz – szepnęła brunetka do przyjaciółki.
– Dobra. Ale czemu szepczesz? – Agnes spojrzała na nią jak na kretynkę.
Brunetka jedynie wzruszyła ramionami.
– Halo? – zapytała blondynka przykładając telefon do ucha.
– Nina? – Jego głos był jeszcze bardziej seksowny przez telefon. Dupek.
– Nie, Agnes. Kto mówi?
– Harry Styles. Czy to jest twój numer?
– Może.
Nina nachyliła się bliżej do ucha przyjaciółki, aby dokładnie słyszeć co mówi chłopak.
– Czy mogłabyś być na tyle uprzejma i podać mi Ninę do telefonu? – zapytał i słychać było, że zaczął się irytować.
– Nie ma jej tu. – Agnes uśmiechnęła się złośliwie.
– Gdzie jest? – jego głos przybrał chłodny ton.
– Nie wiem. Nie jestem jej niańką.
Nina zaczęła panikować. Znając Agnes zaraz porządnie go wkurzy.
– Słyszę jak oddycha. – Harry zauważył i słychać było, że jest rozbawiony.
– To mój pies. – odpowiedziała blondynka bez zająknięcia.
Nina uderzyła ją w ramię.
– Nie macie psa.
– A skąd ty możesz być taki pewny?
– Po prostu wiem.
– Słuchaj creepie, z gorszymi od ciebie sobie radziłam, więc radzę ci uważać.
Zanim Harry mógł jej odpowiedzieć, Nina szybko zabrała telefon z ręki przyjaciółki, która spojrzała na nią z odrazą i fuknęła.
– Halo. – dziewczyna powiedziała spokojnym tonem.
– Kociaku… boisz się mnie? – Harry się zaśmiał.
– Nie. A powinnam? – dziewczyna zapytała bez zająknięcia, za co mentalnie poklepała się po plecach.
– Zależy jak na to spojrzeć. Nie odebrałaś kiedy zadzwoniłem, zrobiła to twoja przyjaciółka.
– Skąd masz mój numer? – zapytała ignorując jego poprzednią odpowiedź.
– Od wróżki – zaśmiał się.
Agnes spojrzała na nią z powątpiewaniem i z powrotem nachyliła się do słuchawki z drugiej strony.
– Niech zgadnę. Ta wróżka ma blond włosy i niebieskie oczy? A no i jeszcze pochodzi z lasów Irlandii?
Harry zaczął się śmiać.
– Tak. Irlandia to magiczne miejsce.
Jak tylko to powiedział można było usłyszeć jak ktoś krzyczy „No ba, że ta!”. Dziewczyny spojrzały po sobie i zaczęły się śmiać.
– W takim razie powiedz swojej wróżce chrzestnej, że jest tu ze mną czarownica, która nie wygląda na zadowoloną.
– Przekażę.
Agnes wzięła swój telefon i zaczęła agresywnie wystukiwać wiadomość. Nina wstała i udała się do swojego pokoju.
– Louis opowiedział mi co zaszło przed barem. – powiedział Harry, a dziewczyna zadrżała słysząc ton jego głosu. Był wściekły.
– Nic się nie stało. Wszystko jest w porządku. – dziewczyna próbowała załagodzić sytuację.
– Nie, nie jest. – Harry warknął.
Nina ledwo powstrzymała się przed jękiem. Słyszała jak Harry ciężko oddycha.
– Nic ci nie jest? ¬– zapytał już łagodniejszym głosem.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i zerknęła na swoje posiniaczone ramię.
– Tak, wszystko jest w porządku. Już ci powiedziałam.
– Co jutro robisz?
– Nic szczególnego.
– W takim razie zabieram cię na kolację.– powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu.
– Hej ja-
– Będę po ciebie o siódmej. Dobranoc kociaku.
Dziewczyna spojrzała zdziwiona na telefon. Rozłączył się. Co za…
Westchnęła i położyła się do łóżka kładąc telefon na szafce nocnej.
Mimo tego jak bardzo ją irytował, nie mogła pozbyć się uśmiechu, który zawitał na jej twarzy na samą myśl o jutrzejszym dniu.



Tagi: fanfiction
28.06.2015 o godz. 21:24

Była normalną dziewczyną. Przeciętną – jak o sobie myślała. Nigdy nie sądziła, że może jej się coś takiego przytrafić. Nigdy nie marzyła, że spotka kogoś takiego jak On. Mężczyzna, który ukrywał więcej niż mogła sobie wyobrazić.
A oto jej historia.

Kochała Anglię. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby mieszkać gdzie indziej. Kochała ulice przepełnione samochodami i sklepami. Parki, po których uwielbiała spacerować i obserwować ludzi. Lecz najbardziej kochała pogodę. Wieczny wiatr i deszcz. Wieczna jesień.
Więc kiedy wraz ze swoją przyjaciółką Agnes postanowiły przeprowadzić się do Londynu i wspólnie otworzyć kawiarnię, czuła się jak najszczęśliwszy człowiek na ziemi. Jakby była na szczycie świata.
– Nie mogę uwierzyć, że tu jesteśmy… – powiedziała rozmarzona Nina rozglądając się po ich nowym mieszkaniu.
Nie było wielkie. Dwie sypialnie, salon, kuchnia i łazienka. Jednak dla niej było jak wyrwane z największego snu.
– Tak, ja też. Czy ty to rozumiesz? Otwieramy razem kawiarnię! – krzyknęła Agnes, uśmiechając się szeroko.
Nina nie mogła przestać szczerzyć się do przyjaciółki.
Wszystkie sprawy formalne w związku z kawiarnią miały już za sobą. Lokal był wyremontowany i gotowy na swoje wielkie otwarcie.
– Już jutro otwieramy „Little Pleasures”! Nie mogę się doczekać. – brunetka spojrzała na przyjaciółkę i spoważniała – Oczywiście musimy liczyć się z tym, że na początku nie będzie zbyt dużego ruchu. Może być ciężko. – Agnes spojrzała na nią z politowaniem – No już, nie patrz tak na mnie. Po prostu staram się nie mieć zbyt wygórowanych nadziei i być realistką.
– Zbyt ciężko na to pracowałyśmy moja droga, żebym teraz, dzień przed otwarciem, zaczęła myśleć, że interes długo nie pociągnie.
Agnes odwróciła się i powędrowała do kuchni. Wstawiła wodę i zaczęła przygotowywać herbatę.
Nina ruszyła za nią i usiadła przy stole.
– Ja po prostu nie chcę się zawieść. – Nina spojrzała za okno.
– Rozumiem cię. Naprawdę. – Agnes usiadła przy stole tym samy zwracając wzrok brunetki w swoją stronę – Ale ta kawiarnia to twoje największe marzenie. Nasze największe marzenie. Jedyne o co Cię proszę to to, abyś w nie uwierzyła. Okej?
– Tak. – Nina uśmiechnęła się do niej – Masz rację. Uda nam się.
– No i o to chodzi! – blondynka podniosła się od stołu i zalała herbatę – A teraz chodźmy do salonu i napijmy się herbaty. Ta pogoda doprowadza mnie do kurwicy serca.
Nina zaczęła się śmiać i podążyła za przyjaciółką. Jej śmiech zagłuszył kolejny grzmot za oknem.


Punkt szósta z samego rana obie opuszczały mieszkanie. Wsiadły do samochodu i skierowały się w stronę kawiarni. Agnes musiała skupić się na drodze, bo nadal padało jak z cebra. Do kawiarni miały piętnaście minut samochodem. Kiedy w końcu zajechały pod lokal, na raz, dwa, trzy wyskoczyły z samochodu i podbiegły pod drzwi kawiarni. Nina szybko otworzyła drzwi i z hukiem wleciały do środka.
– Co za popieprzona pogoda. – narzekała Agnes.
– Ja tam lubię deszcz.
– To wypad na zewnątrz.
– Powiedziałam, że lubię deszcz, nie bycie mokrą.
Spojrzały na siebie i zaczęły się śmiać. Obie przemoczone weszły na zaplecze i zaczęły się przebierać. W fartuchach zaczęły porządkować salę i przygotowywać maszyny za ladą. O siódmej przyjechała dostawa z cukierni. Punkt ósma Agnes obróciła tabliczkę z napisem „otwarte”, stanęła za ladą obok przyjaciółki i obie czekały z zapartym tchem na pierwszych klientów.
Jak się okazało pierwszy klient nie miał zamiaru przyjść wcześniej niż przed jedenastą. Z uśmiechem go obsłużyły, oprócz kawy sprzedając również dyniową babeczkę. Do wieczora nie miały wielu klientów, ale uznały, że jak na początek nie było źle.
Tego dnia wróciły do domu, zjadły kolację i zmęczone poszły spać z nadzieją, że jutro będzie lepiej.

Jak się okazało, było. Jak tylko otworzyły masa studentów wpadła do środka. Jeden z nich był w kawiarni wczoraj i polecił ją wszystkim swoim znajomym. Dopiero w południe mogły zacząć sprzątać po fali młodych ludzi.
– No, to było coś. – powiedziała Nina uśmiechając się do przyjaciółki. Już czuła zmęczenie.
– Oby tak było codziennie. – odpowiedziała Agnes uzupełniając maszyny w kawę i mleko.
Kiedy rozmawiały zadzwonił dzwonek przy drzwiach i obie spojrzały w tamtą stronę.
– Cześć. Nazywam się Mike. Jestem właścicielem baru obok. – uśmiechnął się przyjaźnie.
– Cześć. – obie podeszły do niego i przedstawiły się.
– Niezły miałyście dzisiaj ruch. Ci studenci mogą być męczący.
– Nah – Agnes machnęła dłonią – Nie było tak źle.
– Właściwie do przyszedłem, ponieważ wszyscy właściciele tej ulicy raz w tygodniu wychodzą razem na piwo. Więc pomyślałem ,że może chciałybyście do nas dziś dołączyć? Nie macie otwarte w weekendy?
Obie dziewczyny popatrzyły po sobie. To prawda, że nie otwierały w weekendy. Chciały mieć dni wolne, a jak na razie nie było ich stać na dodatkowych pracowników.
– Jasne. – Nina spojrzała na przyjaciółkę – Zamykamy o osiemnastej. Więc tak około dwudziestej możemy przyjść.
Mike uśmiechnął się.
– Super. To widzimy się wieczorem. Klub nazywa się „Funky Buddha”. Będę na was czekał przed lokalem.
– Dobra. To do zobaczenia o dwudziestej.
Chłopak pożegnał się z dziewczynami i wyszedł jeszcze machając ręką za oknem.
– No i git. Dawno nigdzie nie byłam – powiedziała Agnes i wróciła za kontuar.
Nina pokiwała głową i zaczęła wycierać stoliki. Zapowiadał się ciekawy wieczór.
28.06.2015 o godz. 21:22